niedziela, 29 czerwca 2014

Cejrowki i sposób na emeryturę pod słońcem południa :)

Szanowni,

Dziś wpis krótki i filmowy.
Trafiłem na odcinek Pana Wojciecha Cejrowskiego dotyczący Portugalii.
Oprócz pięknych krajobrazów i ciekawej historii- jak to Pan Wojciech potrafi.. kilka słów o tym gdzie są najlepsze miejsca na spędzenie jesieni życia.. pod słonecznym, letnim niebem.

Zapraszam do obejrzenia:



Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

czwartek, 26 czerwca 2014

Wiedza, spokój, pewność, systematyczność i ochrona kapitału .. i już - możemy być inwestorami! :)

... acha i jeszcze jedno - trochę szczęścia :) 


Szanowni, 

Dziś wywiad który jest nie lada gratką dla każdego świadomego inwestora, poszukującego kierunku i siły aby kontynuować swoją drogę. 
Wywiad z praktykiem inwestycji giełdowych i forexowych, odnoszącym nie małe sukcesy na obu tych rynkach. Przedstawiam wam Pana Krzysztofa Piróga! 

Panie Krzysztofie, na wstępie chciałbym podziękować za Pana udział i czas na naszą rozmowę. Jest Pan jednym z nielicznych przedstawicieli  grupy osób samodzielnie inwestujących – i utrzymujących się z inwestycji giełdowych i forexowych.
Jest Pan również laureatem wielu nagród i zwycięzcą w konkursach giełdowych i rynku forex organizowanych przez Gazetę giełdy Parkiet, czy DM TMS Brokers. 
Jednak z punktu widzenia inwestora indywidualnego- najważniejszy jest fakt iż jest Pan niezależnym inwestorem, analitykiem i strategiem inwestycyjnym, odnoszącym realne sukcesy finansowe pozwalające nie tylko utrzymać się co miesiąc ale również budować kapitał.
Rozmowa z Panem to przywilej.

Zacznijmy więc od krótkiego przejścia przez Pana drogę inwestycyjną – do dzisiejszego dnia.
Czy
byłby Pan w stanie wyróżnić kluczowe z punktu widzenia zmian podejścia do inwestowania- momenty w Pana życiu? Takie sytuacje które sprawiły że dziś osiąga Pan sukcesy- momenty zwrotne?

K. Piróg: Było ich kilka. W początkowym okresie wypracowanie własnej strategii. Następnie pogodzenie się z faktem, że na rynku nie da się cały czas zarabiać. I wreszcie umiejętność budowania kapitału, kontrolowanie ryzyka. A przede wszystkim pogodzenie się z tym, że budowanie kapitału wymaga czasu i cierpliwości. Dobra szkołą była gra w blackjacka, w której zrozumienie, że odpowiednia próba statystyczna i długi termin jest sprawą kluczową.

Z całą pewnością jest Pan osobą doświadczoną życiowo – i inwestorem który przeszedł przez etapy inwestowania „na czuja” , inwestowania zgodnie z analizą techniczna, fundamentalną, makroekonomiczną, statystyczną i zgodnie ze strategiami mistrzów rynku i dalej – zgodnie z własną strategią. Czy te wszystkie etapy pozwoliły ukształtować Panu własna filozofię inwestycyjna? Jak określiłby Pan jej główne punkty, zasady ?

K. Piróg: Żeby w pełni zrozumieć i umieć zastosować rzeczy proste, najpierw trzeba poznać te bardziej złożone i przekonać się, że one nie działają. Nauka inwestowania to nie narzędzia, ale przede wszystkim mentalność, charakter, zdrowy rozsądek i masa cierpliwości.
W procesie nauki popełniamy paradoksalny błąd. Jeśli uczymy się na pilota, lekarza, prawnika, wiedza jaką zdobywamy przybliża nas do kompetentnego wykonywania tych zawodów. Z inwestowaniem jest inaczej, istnienie ogromu wiedzy, która jest niebezpieczna, prowadzi nas w ślepy zaułek. Nie jest nam potrzebna wiedza o tym, jak grać w ruletkę czy w totolotka, ale mentalność i zdrowy rozsądek, żeby w tego typu gry nie grać. Na rynkach  trudno rozpoznać, co jest ruletką i loterią a co inwestowaniem...

Z perspektywy czasu jaką pańskim zdaniem strategie powinni obierać mniej doświadczeni inwestorzy – agresywną czy zrównoważoną? Dodatkowo na którym etapie inwestowania gracz może sobie pozwolić na nieco odważniejsze poczynania?

K. Piróg: Mniej doświadczony inwestor, często będzie osiągał lepsze wyniki, niż ten „bardziej” doświadczony i wtajemniczony w różne „zaawansowane” metody. Jeśli podejmujemy nadmierne ryzyko, czarny scenariusz prędzej czy później ziści się. Nigdy nie powinniśmy pozwalać sobie na odważniejsze poczynania. Możemy oczywiście ryzykować więcej w określonych sytuacjach, ale musi to być ryzyko skalkulowane w kontekście ewentualnej nagrody i prawdopodobieństwa jej wystąpienia. I to tak naprawdę nie ma nic wspólnego z odwagą, to jest po prostu zwykła kalkulacja, kiedy większe ryzyko jest opłacalne.

Rozmawiając dziś z inwestorami indywidualnymi, często spotykam „fanatyków” narzędzi o których wspomniałem w poprzednich etapach – osoby które zatrzymały się na jednym podejściu i przestały poszukiwać. Po etapie pierwszych sukcesów zazwyczaj pewniejsze swego podejścia zaczynają inwestować więcej, więcej i … tracą finalnie zniechęcając się do inwestycji. Czy ma Pan podobne obserwacje? Czy w takim razie inwestowanie to zawsze otwarta droga i bezustanne poszukiwanie? Czym się kierować w rozwoju swoich umiejętności?

K. Piróg: To jest właśnie paradoks w rozwoju inwestora i jego umiejętności. Mamy dwa wyjścia, albo mamy zdrowy rozsądek i od razu uda nam się zrozumieć czym są inwestycje na giełdzie. Albo zaczniemy szukać narzędzi spekulacji i cudownych metod grania krótkoterminowego. Często nie będziemy już wtedy w stanie wrócić do prostych i sprawdzonych strategii długoterminowych.

Jak w takim razie dywersyfikować swój portfel inwestycyjny w celu ograniczenia ryzyka?
Czy
zdywersyfikować?

K. Piróg: Dywersyfikacja jest dobra do momentu, kiedy każde aktywa w naszym portfelu mają sens, a nie są tam tylko po to, żeby dywersyfikować na siłę. Indeksy giełdowe są same sobie zdywersyfikowane, dodatkowo koszt inwestycji jest praktycznie zerowy, jeśli inwestujemy na długi termin. Można także pokusić się o dywersyfikację czasową, część inwestycji trzymać średnio terminowo, część długoterminowo, a część w sprzyjających warunkach rynkowych zainwestować na krótki termin.
Ja, oprócz tego, posiadam także portfel obligacji korporacyjnych, oraz kilka małych spółek o dużym potencjale wzrostu.

W ostatnim okresie doświadczeni gracze coraz częściej zwracają uwagę na alternatywny rynek NewConnect ze względu na możliwość dużych stop zwrotu z inwestycji w spółki notowane na małym parkiecie. Czy ma Pan doświadczenia z tym rynkiem? Na co pańskim zdaniem warto zwrócić uwagę decydując się na inwestycję w tego typu podmioty?

K. Piróg:
Newconnect zaliczył falstart kilka lat temu. Wielu graczy żądnych szybkich zysków straciło i dziś są zniechęceni. Z drugiej jednak strony jest to szansa dla inwestorów, ponieważ wyceny wielu spółek są na bardzo atrakcyjnym poziomie. Dodatkowo, inwestycje w małe spółki o dużym potencjale są przyjemne z punktu widzenia zarządzania kapitałem.
Nie musimy zastanawiać się gdzie postawić tzw. stoplossa. Całujemy nasze pieniądze na do widzenia i godzimy się ze stratą rzędu pięćdziesiąt do stu procent na danej inwestycji, ale jednocześnie możemy oczekiwać wzrostu o kilkaset procent.

Patrząc na etapy rozwoju inwestora przechodzącego przez ogólnodostępną wiedzę, podlewającego swoją pasję sukcesami – i czasem przeżywającego gorycz porażki, czy jest Pan w stanie powiedzieć jakie pytania- kluczowe pytania przenoszące świadomość inwestora na kolejny etap, powinniśmy zadać sobie na każdym z tych poziomów?
Przykładowo
– o czym powinien pomyśleć początkujący pasjonat by przejść na fascynacje techniką, co powinien przemyśleć technik- by zainteresować się fundamentami, czego powinien poszukiwać fundamentalista by wejść na poziom makro i strategii inwestycyjnych mistrzów i dalej – własnego podejścia?

K. Piróg: Jeśli już wyruszamy w tę niebezpieczna podróż, tylko zdrowy rozsądek jest w stanie pchać nas dalej, aż poznamy wszystko i nabierzemy do tej całej wiedzy odpowiedniego dystansu. Wyciągniemy z każdej dziedziny coś dla siebie i będziemy świadomymi inwestorami.

Patrząc na naszą rozmowę, odnoszę wrażenie że kluczem do sukcesu jest po prostu wieczna, nieustająca i nienasycona ciekawość i pragnienie poznania, zaś praktycznie jedynym i najważniejszym celem o jaki musi zadbać inwestor – to utrzymanie i rozwijanie tego pragnienia. Reszta przyjdzie niejako przy okazji - wynikowo.
Rodzi
się więc pytanie- co zrobić by podtrzymać pasję, jak podsycać ogień i chęć do poszukiwania, zmiany, stawania się lepszym? Z obserwacji samego siebie Panie Krzysztofie, co sprawdza się najlepiej w Pana przypadku?

K. Piróg: Zrozumienie, że świat i rynki zmieniają się. Jednak zmieniają się głównie w szczegółach. I to właśnie z tymi szczegółami warto być na bieżąco. W szerszej perspektywie istota rynków nie zmienia się, tak jak sto lat temu rynki podążały od niedowartościowania do przewartościowania i z powrotem, tak robią to i dzisiaj.

Przyłóżmy na chwilę do naszych rozważań psychologię. Czytując mistrzów buddyzmu, czy świętych chrześcijańskich , czy nawet psychologów biznesowych czy rozwoju osobistego – człowiek osiągając wyższy poziom osiąga spełnienie i poczucie wyższości i bezpieczeństwa.
Nie
zawsze poczucie szczęścia – ale z pewnością swego rodzaju komfort psychiczny.
To
z jednej strony sukces- z drugiej porażka i spoczęcie na laurach. Jeśli poszukujemy i chcemy się rozwijać- powinniśmy mieć świadomość tego stanu i umieć permanentnie wytrącać się z niego aby iść dalej ..  jak Pan zapatruje się na to podejście?
Czy
obserwuje Pan u siebie techniki .. wytrącania się ze strefy komfortu? Co działa najlepiej? .. czy wystarczy zimny prysznic w postaci dużej straty? J

K. Piróg: Wszystko w przyrodzie dąży do równowagi. Tak jak duży zysk usypia naszą czujność, tak duża strata jest ożywczym zimnym prysznicem. Każda nowa inwestycja to wyzwanie intelektualne. Sytuacja jest zawsze w jakiś sposób nowa, dlatego podejście także powinno być świeże. To z czasem przychodzi w naturalny sposób. Grając w blackjacka, osiągnąłem w pewnym momencie szczyt swoich możliwości, gra nie dawała już szans rozwoju i stała się nudna. Na giełdzie nie ma takiego niebezpieczeństwa, ponieważ gra mimo podobnych zasad, cały czas zmienia się, ewoluuje.

Słuchając naszej rozmowy, i jednocześnie pamiętając Pana prelekcję na konferencji TMS brokers, spośród wielu ciekawych elementów Pana wypowiedzi  – jeden szczególnie utkwił mi w pamięci. Jest nim niesamowity spokój połączony ze skromnością w mówieniu o Pana – niemałych przecież osiągnięciach.
Jest
to spokój o unikalnym charakterze, sprawia Pan wrażenie człowieka który odnotowuje w świadomości wydarzenia makroekonomiczne, ma świadomość wskaźników czy kierunku rynku, czy w świecie polityki, ale pokłada ponadprzeciętna wiarę w swoje siły i podejście i mówiąc kolokwialnie „nie przejmuje się zbytnio – zewnętrzem”.
Niezależny
obserwator może z łatwością przypisać Panu siłę i pewność siebie po czym momentalnie wejść pod działanie Pana charyzmy. Zapytam wprost i brutalnie – to charakter, czy wyćwiczone najbardziej efektywne podejście w stosunku do inwestycji?

K. Piróg: To trochę tak, jak ze sportowcem, który wie ile tysięcy godzin spędził na treningu i to daje mu pewność siebie, opartą na solidnym fundamencie. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że przeciwnik może być lepszy, ale jeśli da z siebie wszystko, nie będzie miał problemów z pogratulowaniem oponentowi i przystąpieniem do kolejnej rozgrywki. Tak samo w inwestycjach, zawsze jest czynnik losowy na który nie mamy wpływu, ale jeśli umiemy radzić sobie z przegraną z podniesioną głową, wygrane z czasem przyjdą same. A dla nas najważniejszy stanie się bilans naszych inwestycji.
Najlepszych poznamy nie po tym jak wygrywają, ale po tym w jaki sposób radzą sobie z porażką. Każdy umie wygrywać, tylko nieliczni bez większych problemów oswajają przegraną.

Na koniec naszej rozmowy chciałbym zapytać o Pana zdanie Dot. Dwóch kwestii z nadchodzącej przyszłości.
Mam
przemożne wrażenie że Polski rynek kapitałowy jest – wbrew pozorom, jeszcze bardzo młody, niedoświadczony i wiele może się nauczyć i bardzo rozwinąć w porównaniu do zachodnich braci. Jak widzi się Pan na tym rynku w przyszłości ? Jakie wyznacza Pan sobie długoterminowe cele?

K. Piróg: Najważniejszy cel to utrzymać się na rynku, przetrwać, kontrolować ryzyko, bronić kapitału. Jeśli przy tym uda mi się osiągnąć średnioroczną stopę zwrotu powyżej 10% będę bardzo zadowolony.

Moje drugie „przyszłościowe” pytanie odnosi się do Pana przewidywań dla rynku w najbliższym czasie.
Wiele
głosów wieszczy nadchodzącą bessę. Naturalnie, istnieją możliwości zarabiania na rynku niedźwiedzia – jednak wielu inwestorów indywidualnych nie do końca rozumie reguły gry na spadki przy zastosowaniu np.: krótkiej sprzedaży.
W
związku z reformą OFE w najbliższym okresie może okazać się to bardzo przydatne narzędzie na polskiej giełdzie. Co więc doradziłby Pan mniej doświadczonym graczom w tej kwestii?

K. Piróg: Gra na spadki jest niezwykle trudna. Rynek niedźwiedzia przychodzi niespodziewanie, jest bardzo dynamiczny i zmienny. To nie jest dobre środowisko dla mniej doświadczonego inwestora. Taki inwestor powinien przede wszystkim w okresie bessy skupić się na ochronie kapitału. Znam historie wielu inwestorów akcyjnych, którzy rozpoczęli przygodę na kontraktach terminowych właśnie ze względu na rynek niedźwiedzia, a potem nie wrócili już do akcji w czasie hossy. Rynek lewarowany zabił w nich ducha inwestora długoterminowego. Zostali spekulantami, którzy prędzej lub później wypłukali się kapitału.
A solą i pięknem giełdy jest przecież budowanie, wzrost, rozwój.

Panie Krzysztofie, dziękuję za miłą i inspirującą rozmowę. 
Mam nadzieję że prezentowany przez Pana spokój i systematyczność w dążeniu do bycia lepszym- pomoże w rozwoju i wzroście czytelników.

Jednocześnie życzę dalszego wzrostu, i niesamowitych sukcesów na rynkach.
Z poważaniem


Michał Sankowski

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...