środa, 25 czerwca 2014

Weki owocowe, młodzieńczy zapał i 100 tysięcy złotych ... historie z życia inwestorów

Szanowni,

Dziś rzecz o inwestowaniu w czasach niepewności, młodzieńczym ogniu do zarabiania i niemałym kapitale.
W trakcie spotkań i rozmów z inwestorami indywidualnymi - które bardzo sobie cenię i które poczytuję za przywilej, zdarza się że toczymy dyskusje na wydawało by się abstrakcyjne tematy - inwestycyjnie kontriariańskie .. a jednak- warto wyciągnąć z nich wnioski.

Przechodzę na domową kuchnie, własnoręczne wyroby i .. inwestuję zapamiętale na giełdzie! 

Może to znak czasów- może potrzeba chwili czy po prostu eko - moda, ale pierwsze wrażenie z punktu widzenia obserwatora rynku, uruchamia radar ryzyka i rodzi pewne ostrzeżenia...

W jednej z ostatnich rozmów, miałem przyjemność dyskutować o bieżącym postrzeganiu rynku - i inwestycji na równi ze zmianą podejścia do codziennego życia.
Z jednej strony - życiowo, dowiedziałem się o nowym trendzie szturmem zdobywającym kuchnie i umysły wśród tych najbardziej świadomych Polaków.
Mowa o poszukiwaniu przepisów i sposobów na wytwarzanie własnej żywności - weków, wędzenia mięs wszelakich, zbierania grzybów i hodowli czego tylko się da, aż po własnoręczne wytwarzanie masła ... o pieczeniu pysznych ciast nie wspominając :)

Motywacją do zmiany z trybu "kup i zapomnij" za którym podąża tryb "skonsumuj i wyrzuć"  - na zupełnie nowy "kup, przetwórz, zagospodaruj pozostałości- i nie wyrzucaj" , w pewniej mierze jest moda eko, ale nie tylko.
Barwa wypowiedzi moich rozmówców przebłyskiwała znamionami oszczędności w codziennym życiu, ale jednocześnie- chęci zdobycia lub odświeżenia umiejętności wytwarzania żywności w obawie przed nadchodzącymi trudnymi czasami.
Jakby podświadome, organiczne przygotowywanie się na czarny scenariusz...

Jednocześnie, gdy rozmowa zeszła na temat inwestycji, klimat zmienił się na odważny, bardziej pewny - pomimo strat na pokaźnej i skoncentrowanej inwestycji w jedną spółkę na GPW (inwestycja 100 tys), dało się wyczuć nadzieję z przeplotami ułańskiej fantazji - na wzrosty ponad wszystko co dotychczas znamy odnośnie wyceny rzeczonej spółki.

hym... paradoks - naturalna konsekwencja, lub wręcz jej kompletna odwrotność ?
A może po prostu Contra spem Spero - cytując tytuł wiersza klasyka.. ?

 .. chce spróbować! 

Młody, dynamiczny, inteligentny, elokwentny, gotowy na ryzyko .. poszukujący sukcesu i szansy na lepsze jutro... któż z inwestorów nie przechodził przez ten etap.

Eksperci - praktycy, których słowa najbardziej cenię zazwyczaj powtarzają że najlepszą szkołę jaka mogli dostać od życia, to początek ich przygody z inwestowaniem który wypadł w okresie bessy - lub tuż przed jej uderzeniem.

Gdy pewni siebie, odważnie stąpali po drodze przyszłej - jakże nieodległej fortuny, natrafili na doświadczenie które ukształtowało ich pokorę do giełdy, racjonalne podejście do ryzyka, oraz świadomość iż na giełdzie nie zawsze się zyskuje...
Dzięki niemu - stali się lepszymi inwestorami.

Dla tych, który swą przygodę rozpoczęli w hossie, inwestycja zaczęła kojarzyć się z praktycznie pewnym zyskiem - zaś bessa, z niespodziewaną niesprawiedliwością i pechem życiowym.

Które z doświadczeń jest naszym udziałem - odpowiedź leży w duszy każdego z inwestorów.
Ważne jedynie jest aby pamiętać iż strata jest częścią procesu inwestycji - jak noc jest częścią doby. Jest czymś naturalnym i poziom czy umiejętność inwestora sprowadza się do pozostawania po tej jasnej stronie - możliwie najdłużej.

Wracając do młodzieńczego zapału - zgodnie ze starym giełdowym powiedzeniem,  prawdziwych inwestorów poznaje się w bessie .. mogę jedynie życzyć  powodzenia we właściwym doborze spółek.
Co natomiast  martwi - to fakt sprawdzania się scenariusza jaki opisałem w jednym z poprzednich artykułach, dotyczącego ostatniej fazy hossy.

Media, już zaczęły zachęcać - indywidualni inwestorzy już zaczęli ulegać pokusie .. inwestorzy zagraniczni i instytucjonalni - już zaczęli zacierać ręce z zadowolenia ...

Wnioski wyciągniecie sami.

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

Inwestowanie w wartość - czy inwestowanie we wzrosty ? Money Week Video

Szanowni,

Dziś ciekawe wideo, moim zdaniem fajnie i rozstrzygająco przedstawiony dylemat każdego inwestora.
Jednym z wniosków jest fakt że sam prelegent ostrzega i nie ma pewności co do bazowych zasad jakie dziś kierują rynkiem - z definicji stwierdziłby że powinniśmy inwestować w wartość i dziś jest czas po temu, jednak jego obserwacje obecnego rynku nie zawsze potwierdzają to podejście.
Drugim wnioskiem jest fakt że gość inwestuje w ETF-y - z czym do końca się nie zgadzam - ale to na inną rozmowę .

Niemniej, Ciekawe, warte wysłuchania wideo. polecam.




Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

niedziela, 22 czerwca 2014

3 mln zł, 3 mieszkania i może kilka garaży i święty spokój!

Szanowni,

Ostatnio kilkakrotnie poruszałem kwestię slow money i fast money.
Zgodnie z argumentami jakie przedstawiałem - slow money doprowadza nas w większości przypadków jedynie do bycia poważanym dawcą kapitału, zaś o poważnym i pełnym zabezpieczeniu na przyszłość - możemy raczej zapomnieć.

Udowadniałem również iż za około 30 lat, kwoty jakimi dziś się posługujemy będą posiadały jedynie połowę realnej, dzisiejszej wartości nabywczej.
Innymi słowy, przy założeniu średniej inflacji na poziomie 3% - za 30 lat, chleb który dziś kupujemy za np: 2 zł - kupimy za 4 zł , stąd też wartość i siła nabywcza naszej złotówki zmniejszy się o połowę.

Cóż z tego wynika?

Oszczędzania kapitału i budowanie kapitału w długim okresie musi być obarczone wzrostem ponad inflację i ochrona wartości i siły nabywczej kapitału.
Aby za wzmiankowane 30 lat móc spokojnie żyć z pensja przykładowo około 6,5 tys zł miesięcznie, przy założeniu że po skończeniu pracy będziemy mieli jeszcze 15 lat do przeżycia - potrzebujemy piękne, równe i okrągłe 3 mln złotych.

3 mln złotych - pierwszy cel długoterminowy! 

To jednak nie wszystko. Kapitał to tylko środek wymiany i niestety większość walut na świecie to pieniądz typu FIAT - czyli papierkowy dowód masowej iluzji i zaufania w nic nie warty i nie wspierany żadna realną wartością kawałek papieru.
Ratunkiem w takiej sytuacji jest złoto - ale ono z kolei jest dość uciążliwe w bezpiecznym przechowywaniu .. wyobraźcie sobie że musicie wyjechać z kraju i wziąć te kilkanaście złotych krugerrandów i przejść przez kontrolę na lotnisku :)
Naturalnie - złoto może być kupione za kapitał-  stad punkt pierwszy, ale samo w sobie jest środkiem do deponowania wartości bardziej niż do jej pomnażania.
Jednocześnie trzeba mieć na uwadze iż w obecnych czasach turbulencji może się wielkimi krokami zbliżać kryzys jakiego jeszcze nie znamy i w jego trakcie - złoto fizyczne i wszystkie instrumenty finansowe inwestujące w złoto powinny zyskać - w tym zrozumieniu możemy pomnożyć wartość - ale to nie wystarczy.

Kapitał możemy pomnożyć.
Złoto czy srebro pomoże nam w przetrzymaniu najsilniejszych spadków i wartości
.. ale jedno i drugie gdy tylko je wydamy, przestana istnieć w stanie naszego posiadania - i to w dość ostentacyjnie permanentny sposób. 
Innymi słowy- jeśli się skończą, zaczniemy błagać o jedzenie i pieniądze na nie. The end is near.. nikomu nie życzę tej drogi.
Dla przetrwania potrzebujemy czegoś więcej - czegoś co przynosi dochód w powtarzalnych przedziałach czasowych.

Mieszkania i garaże - drugi cel długoterminowy

3 mieszkania - spłacone, wynajmowane , są w stanie zapewnić byt 2-3 osobowej rodzinie w największych miastach w Polsce. Zakładam że cześć z nich może nie być w pełni spłacona - stąd do puli wchodzą garaże.
Zależnie od lokalizacji - możliwy przychód z najmu garażu może wynieść między 100-300 zł miesięcznie, zaś koszt poniesiony na jego zakup w dużej części przypadków nie wymaga brania kredytu - stad otrzymujemy czysty zwrot na zainwestowanym kapitale.
Ponadto garaż jest nieruchomością stosunkowo płynną - na pewno bardziej płynną niż mieszkanie czy dom, i w razie potrzeby życiowej może zostać sprzedany.
Ma również jeszcze jedną istotną zaletę - około 3-4 garaży sprzedanych po dobrych cenach rynkowych zazwyczaj wystarczy na kupienie mieszkania  .. stąd jesteśmy elastyczni w kwestii ekspozycji na rynku najmu - jeśli tylko jedna z jego cześć niedomaga koniunkturalnie.

Kluczowe pytanie - jak do tego wszystkiego dojść ?

Zacznijmy od kapitału.
3 mln za 30 lat z początkowym kapitałem powiedzmy 10 tys zł -  jaka stopa zwrotu ponad inflację jest konieczna, aby osiągnąć taki wynik ?

21% rocznie ... i jesteśmy w domu:)
Wszystko ponad ten wynik - szybciej przybliża nas do celu.
... a przecież możemy co miesiąc dokładać do naszego budżetu kilka złotych górką.
Aby odpowiednio zarządzać naszym kapitałem - z całą pewnością przydatna okaże się strategia inwestycyjna oraz strategia oszczędnościowa w ramach naszego domowego budżetu.

Odnośnie mieszkań i garaży - sprawa przedstawia się nie tak odlegle jak można by było przypuszczać.
Naturalnie, pierwsze mieszkanie najpewniej kupimy na kredyt - kolejne może również, ale przy gromadzeniu wszystkich czynszów i odsetek na jednym odrębnym koncie, będziemy w stanie nadpłacać włożony kapitał i szybciej spłacić kredyty co ponownie uwoli naszą zdolność kredytową.

Garaże to zakup innego rodzaju- moim zdaniem to powinien być zakup za gotówkę i bez wsparcia kredytowego. Naturalnie uzbieranie 15-20 tys zł na garaż może być istotnym problemem - ale warto pomyśleć o jego rozwiązaniu. Dziś, ceny nieruchomości są stosunkowo niskie - przyszłość niekoniecznie będzie dla nas tak łaskawa.

Zapraszam do komentowania i nadsyłania pomysłów na alternatywne lub po prostu lepsze podejścia. 

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski






LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...