Szanowni,
Zakończył się właśnie drugi dzień inwestycyjnego święta pod nazwą "Profesjonalny Inwestor".
Zacznijmy może od tego że .. zarówno obiad jak i kolacja były pyszne :)
... ale na poważnie..
Wiele z prelekcji jakie usłyszeliśmy drugiego dnia dotyczyło inwestowania pod emeryturę, inwestowania dywidendowego, oraz inwestowania - ogólnie, bo kategorii jakiej mam na myśli nie da się opisać jakkolwiek inaczej... przejdźmy do szczegółów.
Dzień rozpoczął się prelekcja na temat poziomów Di Napoliego, prowadzoną przez Pana Piotra Grelę. Zgodnie ze wstępem - jedynego,i w konsekwencji najbardziej znanego Polaka profesjonalnie zajmującego się tym tematem.
Wykład ciekawy,pokazujący ogólne zasady kiedy stonowane podejście działa, jak łączyć je z teorią ekspansji.. naturalnie pod warunkiem że widzimy siłę trendu - bez względu na stronę w jaką podażą.
Ciekawym było również stwierdzenie samego prowadzącego, iż jest on w stanie śledzić 3- może 4 walory na raz i im bezwzględnie się oddać stosując powyższą metodę.
Ekspertem nie jestem, - więc nie zamierzam się wymądrzać merytorycznie.
Jedno co wiem to to , że skoro metoda wymaga tak rozległych obliczeń że profesjonalny trader jest w ciągu dnia w stanie kontrolować i śledzić jedynie 4 walory/ surowca.. to to może nie być najlepsze z podejść dla weekendowego inwestora - no chyba że ktoś zamyka się w samotni na np: sobotę i wychodzi z kartkami pokreślonymi liniami trendów itp.. co kto lubi.
Jednym z kolejnych wystąpień była humorystyczno statystyczna pogadanka propagandowa dotycząca konieczności inwestowania w emerytury, wykonana, a raczej rozkosznie przedstawiona przez Pana Michała Masłowskiego z Sii.
Prelekcja miła, jasna, miała duże litery i duże obrazki i konkluzję skłaniającą do zadumy i refleksji - czemu jeszcze nie jesteśmy jak niemiecki inwestor , i co możemy zrobić by się nim stać.
Jedną z finalnych konkluzji była również idea inwestowania dywidendowego- muśnięta tu jedynie i jeszcze nie do końca przedstawiona w sposób ukazującą pełną moc możliwości .. czepiam się ?może..
Po prostu brakowało mi danych, przykładów i opisów case study dotyczących inwestowania dywidendowego u nas i na świecie - wiedząc jednocześnie że sam takie porównania robią i może po cichu licząc na kontrargumentację ..
Następny w kolejności był wykład Pana Marcina Pawłowskiego, Prezesa Zarządu Leasing Experts S.A.
Wykład cieszył się, zaszczytną, zerową popularnością - ba- nawet prelegent nie zaszczycił go swoją obecnością!
Szkoda, temat zapowiadał się interesująco. Może następnym razem Panie Marcinie?
To co stało się dalej, było połączeniem bajkowości, pozytywnej bomby emocjonalnej i dynamiki godnej bolidu F1.. na scenę wyszedł Pan Andrzej Dadełło, Prezes Zarządu DSA Financial Group S.A, inwestor, praktyk, człowiek o silnym przekonaniu w metody które stosuje.
Z jednej strony jego prelekcja zrobiła na mnie spore wrażenie, ciekawe podejście inwestycyjne mówiące o dokupowaniu akcji gdy kurs spółki spada - pod warunkiem że zarząd jest ok , zaś zyski na akcje rosną (domniemanie paranoi rynku i jego emocjonalnego wahnięcia i zakup akcji w cenie- przecen).
Z drugiej strony, co nieco podrywało realizm, a zakrawało na bajkowość- jasne i przepełnione siła stwierdzenia o nieomylności inwestycyjnej, niezachwianej wierze we własne możliwości i metodykę, brak doświadczeń straty...
Nie wiem , chciałoby się wierzyć w podejście -i przyznam że tu z autorem się zgodzę gdyż stosuję podobny model i faktycznie wyliczenia pokazują spore wahnięcia "emocjonalne" rynku, odchodzące od zdrowego rozsądku, o fundamentach wyceny nie wspominając.
.. ale ten dodatek pewności - może wychodzi ze mnie stereotypowe Polskie niedowierzanie. Może to była prezentacja w modelu "Amerika".. ja mam- i pokaże wam jak śledząc mnie- wy też możecie mieć..
Uczucia mieszane. Niemniej, co muszę przyznać bez dwóch zdań - sama prezentacja stanowczo zrobiła wrażenie. Gratuluję Panie Andrzeju.
Kolejnym wykładem który przyciągnął moja uwagę było wystąpienie Pana Pawła Biedrzyckiego ze Strefy Inwestora. Nadzieje były spore, znana postać, videoblogi - wiec wytrenowane podejście prezentacyjne, zazwyczaj ciekawa tematyka ... i.. no właśnie .. czy ja wiem.. niedosyt?
Pan Paweł opowiadał o Zmianach w OFE i tym jak je wykorzystać na nasza korzyść, oraz o inwestowaniu na GPW w 4 podejściach : target- spółki inwestycyjne, target: spółki małe , target spółki dywidendowe oraz target: IPO.
Argumentował że wszelkie OFE-turbulencje już są w cenach i najwyższy czas skupić się na zarabiania w kategorii tego co będzie się działo w najbliższym czasie.
Spółki inwestycyjne- w ocenie Pana Pawła są niedocenione i godne zainteresowania- niektóre, wypłacając nawet dywidendę.
Spółki małe- są zaś solą ziemi, tej ziemi.. w sensie GPW i to one ciągną indeksy i perforują od nich lepiej - w związku z tym że ostatnio straciły sporo, czas na odbicie.
Pan Paweł mówił również o spółkach dywidendowych - nieco zachęcając, nieco odstraszając - moim zdaniem, używając dość wyświechtanej argumentacji iż spółka wypłacająca dywidendę - najwyraźniej nie ma pomysłu na inwestycje wiec daje kasę udziałowcom.
.. i na koniec było IPO, z pokazaniem jak to instytucje są w stanie zarobić po 3-4 tysiące % na większości z wchodzących ofert publicznych, zaś inwestorzy indywidualni - około 250% (bodaj od 2007 roku o ile dobrze pamiętam) ... po czym zobaczymy podsumowanie wybranych przez Pana Pawła spółek pod IPO- które dały pobaj 9,6%.
Najpierw tysiące procent, potem setki procent, b zakończyć na mniej niż 10% ..
Na mój gust, może z powodu znikomości czasu - a dużego rozstawu tematów, argumentacja stojąca za tezami stawianymi przez Pana Pawła, szczególnie argumentacja statystyczna - mogłaby być nieco silniejsza... i na tym poprzestanę. Panie Pawle - trzymam kciuki za kolejną prelekcje!
Ostatnim punktem programu o którym chciałbym wam opowiedzieć była debata - inwestorzy indywidualni - Prezes Zarządu GPW, Pan Paweł Tamborski.
Przyznam, wywołała największy poziom konfuzji ze wszystkich prelekcji dotychczas.
Z jednej strony, prezentowana Przez Pana prezesa strategia GPW, podejście do inwestorów indywidualnych, nastawienie na klientów- nie tylko w postaci domów maklerskich ale również emitentów i inwestorów, oraz dodatkowe akcje edukacyjne - napawają nadzieją.
Godna podziwu jest również chęć stania się regionalnym centrum finansowym Europy Środkowo Wschodniej - swoistym Londynem północy, i ściąganie kapitału i emitentów na Warszawski parkiet tak z Europy, jak i z USA, Azji, czy Australii (bo tam o nas jeszcze nie słyszeli).
To jednak co boli to da główne aspekty.
Po pierwsze, pomimo zauważenia że "obrotowość" giełdy - stadła wręcz katastroficzne do poziomów nie notowanych od bodaj 5 lat - fakt ten, nie był główna linią narracji w prezentacji, zaś rozwiązania tego problemu- głównymi z omawianych.
Usłyszeliśmy jedynie mglistą i ciężko kwantyfikowaną wzmiankę iż.. prowadzone są Road Show-y w różnych krajach - ostatnio USA, i rokują ciekawie na przyszłość, oraz że giełda zmienia podejście i aktywnie szuka kapitału.
All good, all well - i oczywiście życzę powodzenia - ale konkretów niestety nie usłyszałem.
Drugim punktem jest brak wiary w sukces, wiary w kuluarach i ogólne poczucie zniechęcenia i robienia tego co już było.. tylko nazywania tego inaczej. Słuchacze debaty z którymi rozmawiałem po niej, mocno wątpili w możliwość osiągnięcia - czy, masowego ściągnięcia nowych firm "bo prywatyzować nie ma już co, JSW skutecznie zraziło inwestorów indywidualnych do Państwowych IPO, zagranica nie pcha się drzwiami i oknami na nasz parkiet, a spółek wystarczająco ciekawych i dużych w regionie- jest jak na lekarstwo".
Kuluary zauważyły również iż akcje, dziś podejmowane przez urzędujący od 3 miesięcy zarząd- były też podejmowane wcześniej, z dość miernym by nie powiedzieć żadnym skutkiem.
Osobiście, z jednej strony widzę ogromną chęć, otwartość i energię ze strony Zarządu i samego Pana prezesa i gorliwie trzymam kciuki za ich powodzenie.
Widzę chęć wspólnego- wraz z domami maklerskimi,podejścia i reklamowania giełdy i jej produktów.
... pytam jedynie, czy przy niemożności ściągnięcia na GPW kapitału z innych źródeł - główną nadzieją na tą podstawową bolączkę płynności jest ratunek w próbie przekonania indywidualnych inwestorów- kampanią reklamową?
Jest aż tak kiepsko Panie prezesie? Czy może nie widzę całego obrazu?
Obym się mylił..
Skonfundowany i nienasycony, lecz z nieustającym poważaniem dla Szanownych
Michał Sankowski
Historia lubi się powtarzać, trendy w gospodarce istnieją, a ludzie i pieniądze mogą wzrastać nieprzerwanie - wystarczy właściwa strategia!
sobota, 22 listopada 2014
piątek, 21 listopada 2014
WOJNA !!! .. nieco dolara i WIELKIE CHINY na ścieżce ku przepaści : Wojciech Białek w akcji!
Piękno statystyki podawanej
na sposób a’la Białek polega nie tylko na soczystej smakowitości zawartych w niej składników, ale też kąśliwym acz z satyrycznym zacięciem – doprawieniem jej właściwymi komentarzami.
Ów ,majstersztyk w
wykonaniu Honorowego członka Stowarzyszenia Inwestorów indywidualnych był w
mojej ocenie fenomenalnym zakończeniem serii prelekcji dnia pierwszego
konferencji „Inwestor Profesjonalny” w Zakopanem.
Pan Wojciech, który co konferencję podnosi klasę
współzawodnictwa merytorycznego – z samym sobą z poprzedniej konferencji, i tym
razem pokazał że statystyczne porównania mogą prowadzić do niesamowitych
wniosków.
Zaczął delikatnie, od WOJNY, i jej pokoleniowej
powtarzalności na tle dziejów, z przekąsem i niekryta radością odkrywcy
stwierdzając iż każde pokolenie powinno mieć swój wzlot, upadek i przynajmniej jedna mała masakrę. Ot ludzka natura – i cykliczność lubej w samoistnym
powtarzaniu się, mateczki historii.
Samo porównanie polegało na spostrzeżeniu iż około 6 do 7
lat i kilku miesięcy, po każdym większym kryzysie finansowym następował poważny międzynarodowy konflikt zbrojny.
Pewnym zawodem i „niewystarczalnością” był stan wojenny po
kryzysie i bankructwach Państw w latach 70-tych, niemniej żyjemy dziś pełni
nadziei wpatrując się w lata 2015-2017 (zależnie czy kryzys datujemy na pierwsze
oznaki załamania w 2007, czy na dołek S&P w 2009 roku) , i wydarzeniami które już niebawem zawitają pod strzechy nasze – oby li tylko w gazetach.
Tym radosnym
początkiem, rozgrzewając uczestników konferencji Pan Wojciech przeszedł do
graniczącej z pewnością tezy, stwierdzającej nieprzerwaność wzrostów na S&P
przez około najbliższe 2 - może nawet 3 lata.
Dowody są silne, i co trzeba przyznać jest ich wiele – mamy cykl
prezydencki (unikalne złożenie z kolejnym cyklem 5-tek..) , cykl lat z
numerkiem 5 na końcu (tak.. chodzi o wzrosty w każdym roku kończącym się na 5..
2005, 1995 itd..), mamy cykl inwestycji wydobywczych i cykl „wytrwałości w dążeniu do wzrostów" (dość unikalny i rzadko powtarzalny) .
Sporo tego – a wszystko
zdaje się mówić „nie ma opcji by jankesi odpuścili w ciągu najbliższych 2-3 lat
i bez względu jak niedorzecznie to brzmi, i nawet biorąc pod uwagę jak długotrwałe przecież wzrosty – idziemy dalej ku północy).
.. nie może być jednak zbyt miło i trzeba z lekka podpalić
ta sielankowość jaka zapanowała wśród audytorium.
Na scenę wkraczają
Chiny!
Państwo środka, czy jak Pan Wojciech określił zjawisko jakie
jest z nim powiązane – Chinageddon, wykazuje tendencję spychającą siebie samo,
jak i najbliższych sąsiadów znad basenu zwanego Pacyfik – ku mało radosnej katastrofie.
Powodów jest kilka. Mówimy o
spadkach w dynamice PKB, mówimy o wzmożonej walce z długiem w okolicach
(Japonia) i porażkach z tym związanych – wpływających na chiny, mówimy o
umacniającym się dolarze- a za nim Europie (sprzedającej wiece do USA) i
jednocześnie destabilizowanym tym umocnieniem jenie, mówimy wreszcie o złotej
erze szerokiego strumienia gazu i ropy wytwarzanym przez USA – dającym mu
samowystarczalność i możliwość wpływu- tym razem przed podaż a nie jak dotąd przez popyt – na geopolityczną sytuację na świecie.
.. na koniec gwóźdź
.. który leży w poprzek: GPW
Gwoździe w swej naturze są przedmiotem – chwilami- wysoce
dynamicznym, podlegają uderzeniom, naciskom i mogą się zaczerwienić od zbytniej
popularności. Trzeba też sporej siły (lewara, kapitału) by je oderwać od
podłoża (dołka/ dna) .
Sprawa ma się kompletnie inaczej jeśli gwóźdź .. cóż – leży..
bez ducha kapitału, to się przeturla w jedna to w druga stronę, po prawdzie - nic niesamowitego.
GPW jest czymś dość podobnym, w perspektywie wzrostowych
2-3 lat na USA, perspektywy GPW nie napawają radością i generalne przewidywanie
mówi o spadnięciu gwoździa na zimny, niegościnny grunt – już w okolicach marca,
może delikatnie dalej.
Dodatkową dobitką może być podniesienie stóp procentowych
przez USA.
Jednocześnie, szansą jest handel z USA, i wzmacniającym się dolarem
, i eksport za bajońskie sumy (których to nabywca z wzrastającą wartością waluty –
nie poczuje, a zbywca się ucieszy :)
.. i jeszcze ten przepiękny
krach!
W myślach, i właściwie na koniec podsumowania prelekcji Pana
Wojciecha utkwił mi w głowie obrazek przewidywanych wzrostów na S & P , do
koło 2017, i dalej – spadek jakiego świat dotąd nie widział.
... w międzyczasie naturalnie osłabianie się kruszców podążających drogą odwrotną do dolara – ale to opowieść na inny wieczór.
Podsumowując kwiecistość statystyczną i fluktuację
emocjonalną narracji, zręcznie prowadzonej przez Pana Wojciecha Białka
prezentacji, muszę przyznać że takie show – ogląda się rzadko i choćby jedynie dla niego warto pojawić się na Inwestorze Profesjonalnym i.. na Wall Street – również organizowanym przez Sii, każdego roku.
Niesamowite, pouczające, podane w strawny sposób i z lekkim
przekąsem – i to pomimo że nazywa się statystyka!
Ha! Zaiste sztukmistrz jakich mało!
Z poważaniem dla Szanownych
Michał Sankowski
Profesjonalny Inwestor: Zacznijmy od trzęsienia ziemi i stopniowo zwiększajmy napięcie!
Wydawać by się mogło, że jakakolwiek konferencja
inwestycyjna w obecnym czasie narażona jest na niemal pewna porażkę, marazm,
nijakość i generalnie .. ględzenie bez wyraźnej pointy pod pręgierzem
turbulencji na wschodzie wpływających na nasz Polski inwestycyjny mikroklimat.
Pan Paweł Szczepanik, otwierający konferencję „Profesjonalny
Inwestor”, wydaje się kompletnie nie przyjmować powyższej atmosfery do
świadomości – ba, udowadniać nawet iż jesteśmy w przededniu niesamowitych wręcz
możliwości, i dla jasności- nie mówię tego z przekąsem.
Pierwsza z prezentacji, „Przegląd sytuacji technicznej 50
spółek z GPW” stała się – jak zazwyczaj w wykonaniu Pana Pawła, motorem
napędzającym, inspirującym i dającym motywacje na cały dzień pozostałych
wykładów.
Z właściwą Panu Pawłowi dynamiką, usłyszeliśmy o trendach na
indeksach zagranicznych i „powtarzanej przeze mnie od co najmniej 5 lat mantrze
o 20 letniej hossie na giełdach USA”. Usłyszeliśmy o trendzie bocznym na GPW i
powiązanej z nią sfrustrowana pasją- zarówno Pana Pawła, jak i większości
inwestorów, oraz nadzieją iż może się wreszcie z niego uwolnimy .. choć może w
dół…
Usłyszeliśmy również o głównych kierowcach rajdu świętego
mikołaja i ich następcach, wiążących nadzieję ze styczniowymi wzrostami. Krótko: „passion in motion” – sądzę że
najlepiej oddaje sytuację.
Kolejne prezentacje zaprosiły inwestorów do tanga z zasadami
podejścia fundamentalnego, technicznego i analizy branżowej na bazie sektorów
It, energetycznego i windykacyjnego. Wprawdzie to wiedza określana jako
„podstawowa”, niemniej warto pamiętać na jakiej konferencji jesteśmy – we’re
talking about PROFESSIONAL INVESTOR, ladies & gentleman.
Można pogratulować podejścia, jasności przekazywanych
informacji i aktywnej współpracy i odpowiadania na pytania uczestników. Ba –
był moment gdy miałem wrażenie jakoby prezentacja – przeistoczyła się w
prawdziwe warsztaty inwestycyjne.
Oby więcej takich
chwil i prelekcji Panowie!
… ok , czas nagli – a tyle do wysłuchania/ zobaczenia - wracam chłonąć wiedzę i dzielić się
doświadczeniami z najlepszymi specjalistami od inwestycji na rynku.
Z poważaniem dla Szanownych
Michał Sankowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)
