środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku!!!



Szanowni,

Życzę wam najlepszych możliwych inwestycji, energii do poznawania i odkrywania świata, wiary i nadziei w lepsze jutro i wasz osobisty sukces oraz najlepszych możliwych decyzji - tak inwestycyjnych jak i osobistych przez cały nadchodzący rok.

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Milion w portfelu: grudniowa aktualizacja, spolegliwość i szlifowanie grotu włóczni..

Szanowni,

Na koniec roku, w ramach podsumowań i podstaw "wizji" na przyszły rok postanowiłem zrobić przegląd strategii zaprezentowanych przez przedstawicieli branży finansowej w ramach programu Milion w portfelu prowadzonego wspólnie przy kooperacji TVN Biznes i Świat oraz portalu analizy.pl

Ogólne wnioski jakie można wysnuć po analizie zamierzeń inwestorów są następujące:

- jeśli GPW- ty wybitnie selektywne inwestycje, w najbardziej płynne, chętnie - dywidendowe firmy

- jeśli zagranica - to gra na spadki najbardziej przewartościowanych spółek z S&P, oraz uderzenie pod indeksy spółek średnich i dóbr luksusowych (spółki średnie niosą kaganek kapitału w średnim momencie hossy, zaś spółki luksusowe- pozwalają zarobić w czasach kryzysu zgodnie z teorią "szminki")

Dla zobrazowania powyższych też poniżej umieszczam - moim zdaniem najbardziej sugestywne z nagrań wypowiedzi inwestorów Miliona w portfelu.

Pan Sebastian Buczek, Prezes Zarządu Quercus TFI 
link do nagrania



Działania Pana Sebastiana w mijającym roku skupiły się głównie na ochronie kapitału - wchodząc w nowy rok zaczyna planować i wdrażać strategię selektywnego kupowania akcji, niemniej nie przeważają one portfela.  
Wybór padł li tylko na dwie firmy, z podejście skoncentrowanym bardziej niż dywersyfikacją.
Żadna z tych firm dotychczas nie wypłacała dywidendy.
Rokowania odnośnie obu firm wskazują na wzrosty fundamentalne, nowe zamówienia i rozwój zgodny z koniunktura rynkową.
Największym zagrożeniem, pozostaje w ocenie Pana Sebastiana sytuacja związana z działaniami militarnymi , jak i sytuacją gospodarcza Rosji.
Stąd też zapewne wybór spółek o charakterze bardziej defensywnym.

Pan Mariusz Pawlak, Prezes Zarządu spółki Lorek, Pawlak i wspólnicy
link do wypowiedzi



Portfel inwestycyjny prowadzony przez Pana prezesa skupia się na inwestycjach bezpiecznych, i ochronie kapitału - strategia dla osób bardziej wrażliwych na ryzyko.
To własnie u Pana Mariusza mówimy o alokacji w akcje spółek sprzedających dobra luksusowe, oraz silnej pozycji na rynku akcji amerykańskich - ale ekspozycji w postaci funduszy inwestycyjnych.

Przez Pana Mariusza zdaje się przemawiać swoiste wyczekiwanie i oczekiwanie na bardziej wyraźne sygnały z rynku - przed podjęciem bardziej zdecydowanych ruchów.
Z wypowiedzi innych analityków, jak i własnej analizy wynika że oba powyższe podejścia mogą okazać się - w swej powściągliwości- właściwe.
Po grudniowym rajdzie Św Mikołaja- którego notabene w tym roku nieco zabrakło, styczeń zwykle odznaczał się spadkami i jednocześnie dobrą okazją do zakupów.

Wiele opinii i strategii przyjętych w grudniu przez inwestorów w Milionie w portfelu - adresowała ten aspekt podejścia i była dość powściągliwą w swoich opiniach co do przyszłego roku.. jednocześnie nie kryjąc nadziei na ruchy silniejsze niż w 2014.

Powściągliwi, wyczekujący analitycy, wykazujący się ostrożnością - Pan Sebastian Buczek dał swego czasu podręcznikowy przykład takiego działania mrożąc kapitał w gotówce i funduszach pieniężnych i mówiąc otwarcie- czekam i patrze... czyżby wzór do naśladowania?
Ciekawe.. tym bardziej że strategia Pana Sebastiana własnie szlifuje ostrze w nadziei na dobre polowanie ...

Bądź ostrożny gdy inni są chciwi, bądź chciwy gdy inni są ostrożni ... ring a bell?  :)

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

Nierówność, rewolucja, widły i wściekły tłum ... oraz inwestowanie

Szanowni,

Dziś nieco o inwestorach i korzyściach jakie płyną z inwestowania - w konfrontacji z problemami jakie tworzą.

Co jakiś czas odwiedzam Ted Talks - szczególnie w kategorii ekonomi, ab zobaczyć o czym nowym mówi się w świecie najbardziej lotnych i innowacyjnych idei.

Temat, który wielokrotnie był poruszany podczas 2014 roku to temat nierówności w zarobkach, nierówności w zyskach i podejściu - tych najbardziej zamożnych.

Wnioski jakie wypływają z tych przemów można ująć w następujący sposób:

- jeśli różnica między najzamożniejszymi - a średnio zarabiającymi pogłębi się, robimy miejsce na mentalność socjalistyczną, i rewolucje.

- remedium na te różnice, i czymś co jednocześnie napędza gospodarkę jest po prostu podwyższanie płac robotników- którzy dalej- będą mieli więcej pieniędzy na wydatkowanie i cała gospodarka zyska zarówno na efektywności jak i na atrakcyjności regionalnej (będą do niej ściągać specjaliści z okolicznych miast, regionów, krajów- by zarabiać lepiej.

- inwestycyjnie - warto brać pod uwagę podwyższone koszty pracownicze, jako czynnik ściągający do naszej firmy lepszych ludzi, oraz podnoszący jej konkurencyjność na rynku i polepszający gospodarkę.

- paradoksalnie - firmy dobrze płacące swoim robotnikom, mogą wymagać więcej i są bardziej efektywne na rynku, maja mniejsza fluktuację pracowników i związane z nią przestoje lub spowolnienie świadczenia usługi, zapewniają większą ciągłość biznesową i bezpieczeństwo, słowem - są bardziej wartościowe, godne zaufania i stabilne  niż ich konkurencja tnąca koszty gdzie tylko jest to możliwe.

... ot kolejny czynnik który warto wziąć pod uwagę w wyborze firmy pod inwestycje.




Bardzo ciekawa wypowiedź - polecam.

Z poważaniem

Michał Sankowski

piątek, 26 grudnia 2014

Miesięczna dywidenda - piękno objawione!

Szanowni,

Pomny poprzednich wpisów przygotowałem dla was nie lada gratkę - zestawienie, a raczej kilka ciekawych przykładów firm, które wypłacają dywidendę .. miesięcznie.
Tak - miesięcznie i to całkiem przyzwoicie! :)


Whitestone REIT

Firma notowana na New York Stock Exchange (NYSE).
Działalność firmy skupia się na zakupie i zarządzaniu nieruchomościami komercyjnymi w obszarach miejskich.

Firma ta, zapłaciła w ostatnim roku dywidendę na poziomi 7,57% - czyli jak na standardy międzynarodowe, wysoką, z płatnością miesięczną.

Oto historia wypłat:

źródło: http://www.nasdaq.com/symbol/wsr/dividend-history 

Wyniki finansowe firmy pokazują rosnące zyski z roku na rok oraz ostatnio rosnąca marże zysku.
źródło: link

Zaś sama cena akcji wróciła w okolice sprzed kilku lat i znajduje się w trendzie ku północy:

źródło: link

... przebijając również benchmark jakim jest s&P 500.

Ciekawa nieprawdaż?

---------------------------------------------------------------------------------------

Drugą firma jaką chciałbym wam zaprezentować jest LTC Properties Inc

Działalność firmy skupia się .. również na nieruchomościach ale w odniesieniu do rynku medycznego. Budują, remontują, i wynajmują obiekty dla seniorów i pod zakłady opieki nad nimi.
Biznes- powiedziałbym z przyszłością .. o ile nie będzie wojny :)

Firma w ostatnim roku wypłaciła sumaryczną dywidendę na 4,78% - również przyzwoicie.
.. i również z wypłata miesięczną.

źródło: link

Firma, co nieco martwi nadrabia spadkową marże- obrotami. model - bardziej azjatycki niż amerykański, niemniej w wyniku jego zastosowania przychody rosną.
Efekt więc zostaje osiągnięty.

źródło: link

.. zaś sama obecna wycena - pomimo co roku zwiększanych zyskowi i przychodów jest niższa, niż w 2013 roku, i w odniesieniu do ostatnich 12 miesięcy również przebiła S&P 500.

źródło: link
---------------------------------------------------------------------------------------

Przyznam wam zupełnie szczerze, że takie firmy intrygują.
Są dobre, długoterminowo zarabiają, maja stabilna podstawę biznesu i wypłacają nie dość że rosnącą z roku na rok - to jeszcze miesięczną dywidendę.

Sami przyznacie że to dość intrygujące - nieprawdaż ?

Z szelmowskim poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

PS: nie - na razie nie znalazłem tego typu firm na rynku brytyjskim - ale nie ustaję w poszukiwaniach... jeśli ktoś słyszał- zapraszam na prv.

2015 - szanse i zagrożenia: dodatkowe scenariusze, na kanwie Polskiej gospodarki

Szanowni,

W ostatnim czasie hipotetyzowałem odnośnie prognoz globalnych  - dziś postaram się rzucić nieco światła logiki na zagadnienia w Polsce.

Uwaga - art długi, ale mam wrażenie że wart przeczytania. 

Wedle ostatnich danych ekonomicznych, mamy wiele aspektów którymi możemy się pochwalić, z których możemy być prawdziwie dumni.

Inflacja
Jak większość z nas wie - inflacji w Polsce nie ma - jest zamiast niej deflacja, czyli wzrost wartości a co za tym idzie siły nabywczej pieniądza w czasie.
Spór o to czy ten stan jest dobry czy zły trwa od dawna i nie zamierzam w nim uczestniczyć.

Jednakoż- jeden aspekt mnie tu ciekawi.. GPW.
Gdy w kraju posiadającym giełdę występuje wysoka inflacja (dużo kapitału na runku szalejące ceny) , jego bank centralny podnosi stopy procentowe by inflacje przyhamować.

Gdy w kraju występuje deflacja - która jako skrajność też nie jest pożądana, bank centralny obniża stopy procentowe by dać oddech gospodarkę i .. pobudzić inflację (która utrzymana w 2,5-3% ryzach podobno jest zdrowa)
Tyle teorii...

Problem w tym że to .. no właśnie - teoria.
Inflacja lub jej kontrpartnerka jest liczona na bazie koszyka dóbr bazowych.
W tym koszyku- elementem który obecnie w największej mierze wpływa na jego wartość sa... paliwa.
Czynnik kompletnie niezależny od decyzji NBP.
Możemy się zaregulować się na śmierć jeśli takie mamy życzenie a po prostu będziemy leczyć problem na który nie mamy wpływu.

Ryzyko jakie obecnie występuje w związku ze spadkiem cen ropy - to pogłębiająca się deflacja i zagrożenia i korzyści z niej płynące.
W odniesieniu do giełdy - na czym się skupię, inwestowanie staje się .. obarczone mniejszą presją wyniku... jak mówi Pan Wojciech - tłumaczę i objaśniam.

Jeśli nie ma inflacji - to pieniądz nie traci na wartości w czasie- wręcz zyskuje.
Możemy więc uruchomić w tym momencie dwie strategie: 
-  Długoterminowe jego trzymanie na giełdzie w spółkach dywidendowych, dzięki zwiększającej się wartości pieniądza- kupionych taniej (nominalnie)
- Długoterminowe trzymanie pieniędzy na lokatach itp.. dających choćby 1% powyżej zera - przy braku inflacji próg plasuje się dość nisko. Naturalnie - im wyższe oprocentowanie tym lepiej.

Możliwą odpowiedź - którą z tych strategii wybrać przyniosła kolejne wskaźniki ekonomiczne. 

Import, eksport ... 

W związku z rosnącą silą nabywczą dolara, gospodarki które do niego eksportują- będą eksportowały .. więcej - niekoniecznie więcej kwotowo- ale zapewne więcej ilościowo.

Zobaczmy więc od kogo importują USA?

źródło: http://atlas.media.mit.edu/

Oprócz oczywistych największych partnerów jak Chiny i Meksyk .. mamy tez znajome nam Państwa: Niemcy i UK.

Czy faktycznie Export do USA dla tych Państw jest tak istotny ?

źródło: http://atlas.media.mit.edu/



źródło: http://atlas.media.mit.edu/

Faktycznie - eksport zarówno Niemiec jak i UK do USA jest istotny dla ich gospodarek.
Jak całość tej układanki wiąże sie z Polską?

Cóż:
źródło: http://atlas.media.mit.edu/

.. Niemcy to nasz główny partner eksportowy. Wielka Brytania - tuż za nim.
W sumie odpowiadają za blisko 30% całego eksportu Polski.

.. i teraz - wracając do silnego dolara - szalejącego po rynkach swoich partnerów i kupującego więcej, ze względu na zwiększona siłę nabywczą, i partnerów z którymi ten handluje - Polska, może stać się pośrednim beneficjentem tego stanu.

Nie koniecznie giełda- ale Polskie firmy eksportujące dobra na zachód maja realna szanse na znaczące zwiększenie obrotów w nadchodzącym roku.

Zwiększony obroty eksportowe, za euro, wpłyną pozytywnie również na obrót wewnętrzny (więcej pieniądza w obiegu i bogatsze społeczeństwo) prowadza do zwiększenia średnich płac. 


... w konsekwencji zmniejszenia bezrobocia 



Całościowa sytuacja sprawie że możliwe, iż będziemy posiadali więcej kapitału dyspozycyjnego - również na inwestycje giełdowe.

... tu jednak wracamy do logiki przytoczonej w poprzednim wpisie :)

No dobrze - i co z tego wszystkiego wynika ????

Otóż Szanowni, na kanwie dwóch wpisów nakreśliłem hipotezy i powiązania między Polską a globalna gospodarką wyznaczające naszą przyszłość - niestety, w dużej  mierze zależne zarówno od ceny ropy i powiązanej z nią siły nabywczej dolara, oraz dalszej gry jaką Waszyngtoński Capitol będzie toczył z resztą świata.

Tak, celową pominąłem Rosję i Ukrainę w tej układance. Cena ropy - z gospodarczego punktu widzenia trzęsie posadami ekonomii od której zależna jest Polska.
To zaś, że nasz wschodnia partner straszy wojna - z globalnego punktu widzenia jest lokalnym epizodem.

Duet który na tej scenie odgrywa główną rolę to własnie ropa - oraz waluta w której odbywa się nią wymiana (dziś- dolar). Reszta - wydaje się być konsekwencją, wynikiem, koleją rzeczy czy tez prozaicznym rządkiem klocków domina...

Czy jeśli będzie wojna - ktoś za nami zapłacze lub się za nami wstawi - nikle szanse - nie mamy ropy...
Gdzie zatem inwestować? ... dobre pytanie!

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski



czwartek, 25 grudnia 2014

2015 - z czym wchodzimy w nadchodzące 12 miesięcy i na co żywimy największe nadzieje?



Szanowni

Przewidywanie tego co wydarzy się już niebawem jest prawdopodobne, zaś tego co w ciągu roku, - jest czystą literacka fikcją .. posiadającą jednak ziarnka prawdy.
Tylko od nas zależy scenariusz i sposób w jaki tą prawdę wykorzystamy. 

Poniżej zamierzam umieścić kilka scenariuszy przyszłości - i jej wpływu na nas, inwestorów i na nasze finansowe zasoby.

Krótki abstrakt dla niecierpliwych: 

  • FED zakończył luzowanie ilościowe- czyli inflacyjne osłabianie dolara is zyskuje się do podwyżek stóp procentowych 
  • Inne waluty - nie obroniły się przed g.. a przepraszam - mało wartym dolarem zawczasu i z opóźnieniem uruchomiły swoje programy luzowania ilościowego (patrze Euro które tego jeszcze nie zrobiło) 
  • Dolar USA będzie się umacniał- gdy inne waluty osłabiały 
  • Dolar, nadal pozostaje walutą rozliczeniową dla ropy i gazu - ot połączenie ...
  • Toczy się cenowa, globalna wojna o ropę 
  • Zwykle jej wydobycie było regulowane m.in przez OPEC, ale do gry weszły USA ze swoimi łupkami i zaniżają cenę. OPEC aby nie tracić udziałów w rynku i - w konsekwencji - wpływu na jego dalsze losy sa zmuszone produkować dalej na obecnych poziomach i uczestniczyć w dołowaniu ceny surowca. 
  • Wraz ze spadkiem ceny surowca, rośnie wartość nabywcza dolara- w szczególności do walut z nim na sztywno nie związanych oraz do walut innych wydobywców. 
  • Fakt ten, połączony ze wzrastającymi stopami procentowymi sprawa że kapitał ma realna szansę znów płynąć szerokim strumieniem do USA - jako do przystani "twardej waluty" oraz godziwych stóp procentowych. 
  • Fakt ten oznacza również że kapitał zagraniczny, ulokowany w akcjach m.in GPW będzie szukał wyjścia z sytuacji - a są tylko dwa : 
  1. wyjście pierwsze: sprzedaż ze stratą ... dość mało prawdopodobne 
  2. wyjście drugie - sprzedaż przynajmniej na zero zysku lub z minimum zysku aby uratować kapitał. 
  • Zastosowanie drugiego wyjścia oznacza że ktoś musi kupić akcje od kapitału zagranicznego 
  • Mogą być nimi OFE - ale te już maja otwarta furtkę za granice i po ostatnich strzałach na 150 mld zł nie widzę aby paliły się do inwestycji w Polsce. Mogą być nimi TFI - wyczekujące z kapitałem polokowanym bezpiecznie - na właściwy moment - tylko czym ten moment ma  być ? Mogą być nimi również inwestorzy indywidualni - zachęceni do inwestowania ... no właśnie - przez co lub przez kogo? Kampania reklamowa? Duże IPO spółki skarbu Państwa? Gest dobrej woli dla ratowania GPW? 
  • Ktokolwiek to nie będzie - będzie jednostrzałowcem, zaś po nim - po krótkich wzrostach umożliwiających wyjście kapitałowi zagranicznemu- nastąpi spadek ... z czystego wyschnięcia GPW. Pozostaną inwestorzy ze spadającymi cenami akcji - trzymający je do kolejnej hossy. 
  • Koniec pieśni. The end.. na kilka lat. 

W co w związku z tym  inwestować ? Co ma szanse na wzrosty?
Czy rynek walutowy - szczególnie dolarowy jest odpowiedzią? Podobnie fundusze- denominowane w dolarach?
Czy rynek surowców - jest odpowiedzią ?Zaczynam myśleć że jego powrót do łask będzie wybitnie gwałtowny. Nastąpi, gdy któryś z producentów ropy powie STOP - spadkowi cen, co wywoła lawinę zdarzeń i w krótkim czasie odwrócenie trendu na dolarze i skokową aprecjację złota. Jeśli to nastąpi, i jeśli moja hipoteza jest właściwą - całość stanie się szybko - może w ciągu miesiąca?

Żyjemy w ciekawych czasach :)

Poniżej, zamieszczam dokładniejsze opracowanie i kilka przykładów - miłej lektury.


Dalsze osłabienie GPW ... a może jednak?

Pisałem na blogu już wielokrotnie o notowanej słabości naszej rodzimej GPW. Słabości wynikającej z niskich i niestety malejących średnich obrotów, mniejszego zainteresowania IPO, mniejszej ilości ofert publicznych (zazwyczaj ściągających masy drobnych inwestorów)

Obecnie, z końcem roku wolumen obrotów wzrósł- ale nadal znajduje się około połowy tego z czym mieliśmy do czynienia w początku roku- do około kwietnia.
Jednocześnie wartość obrotów również delikatnie zmalała- ale nie jest to spadek tak dramatyczny.


Wniosek jak nasuwa się z tej analogii mówi że mamy odczynienia z mniejszą ilością wymiany akcji - za podobna wartość. Stąd też mamy do czynienia z obrotem najcenniejszymi akcjami największych spółek, który to jest domena inwestorów zagranicznych.
Powyższe stwierdzenie potwierdzają statystyki udziału w obrocie na GPW poszczególnych grup inwestorów.

Pytanie jakie należny sobie zadać - to czy inwestorzy zagraniczni zechcą zrealizować zyski- i jeśli tak - to komu sprzedadzą swoje akcje?  TFI ? OFE? Inwestorom indywidualnym? .. i jakie będa tego dalsze konsekwencje.

Przebłyskują komentarze że przyszły rok będzie dobry dla GPW.
Hym - co was zachęciło by do kupienia drogo wycenionych dużych firm od zagranicznych inwestorów? 
Co się stanie z wycenami gdy zagranica przestanie sprzedawać (realizować zyski znów na GPW zapanuje marazm? :) 

Dalszy wzrost siły i kursów na giełdzie w NY

W jednym z ostatnich wpisów, opisywałem 5 czynników podanych Przez Pana Wojciecha Białka, dotyczących dalszych wzrostów na giełdzie Nowowyorskiej.
Osobiście, najważniejszym z nich jest prozaiczny powrót kapitału do Stanów z regionów niepewności gospodarczej i starania uchronienia kapitału przed bardziej prawdopodobna stratą - gdzie indziej.
Nie mam najmniejszego zamiaru stawiania się w roli eksperta w temacie- bardziej, patrzę na całość z poziomu ryzyk i szans.

Ryzykiem - jest odpływ kapitału i realizacja zysków na giełdach innych niż Nowojorska - patrz punkt pierwszy.
Szansą, jest polepszenie wyników TFI inwestujących za granicą.

Umocnienie dolara

To moim zdaniem jest czysty paradoks. Kraj który uruchomił największe "luzowanie finansowe w historii i wpompował nieprawdopodobne wręcz fundusze w rynek - co powinno w efekcie doprowadzić do hiperinflacji, obecnie mówi o umocnieniu własnej waluty.
Pomóc w tym procesie ma zakończenie "luzowania" lub jego ograniczenie i rozpoczęcie podnoszenia stóp procentowych.

Efekt globalny będzie ciekawy. USA wyeksportowały poprzez zalew taniej gotówki- swoją inflację do innych krajów. Kraje te, aby bronić swoich walut, i zalewu zewnętrznego agresora- zaczęły również uruchamiać pracy drukarskie i osłabiać swoje waluty.
Obecnie - gdy większość krajów  nadal prowadzi politykę pro inflacyjną, USA zaczyna dokręcać kurek i umacniać walutę.
W efekcie, będzie ściągać do siebie kapitał z innych krajów, pompując tym bardziej wyceny swoich firm, obligacji skarbowych - jako kraju który oferuje najwyższe potencjalne stopy zwrotu .. i jednocześnie daje kapitał swoim firmom - tani kapitał z całego świata na dalsze inwestycje.
Do całości - dokłada się eksport. Mocniejszy dolar, oznacza większą siłę zakupową a wiec też wzmocnienie pozycji negocjacyjnej USA jako importera i uzależnienie od siebie finansowo mniejszych gospodarek.
Drenaż i koncentracja. Ciekawe zagranie.
Znów - siła skupi się w jednym punkcie.

Nowa ekonomia taniego surowca

A surowce .. zdecydowały że tanieją.
W świecie podlegającym takie wielkiej zmianie koncentracji kapitału jaka własnie mamy przyjemność oglądać, i jednocześnie świecie w którym nowe technologie pozwoliły sięgnąć do złóż surowców energetycznych - wcześniej niedostępnych, ilość ich dostępna na rynku - zwiększa się.

Jednocześnie, przy umacniającym się dolarze, jako walucie rozliczeniowej dla handlu ropą, możemy kupić więcej- za mniej.
Stąd znów płynie wniosek o rozwoju gospodarkę wyrażających swój handel w dolarach, lub też o ustabilizowanym i stałym kursie waluty narodowej do dolara- gdyż one, zyskają na zmniejszeniu ceny surowców energetycznych.
Kraje wytwórcy, o dynamicznych kursach swoich walut do dolara - mogą znaleźć siew sytuacji osłabienia kursu ich waluty, a więc również konieczności sprzedaży ich surowców naturalnych (ropa, gaz) w większych ilościach - dla zrównoważenia ceny.
Stąd znów- zalew taniego surowca na rynkach i dalsze obniżanie jego ceny.
Koło się zamyka.
Jak długo potrwa ta sytuacja ?
... dobre pytanie.
Jak sądzicie- na czym tu można najlepiej zarobić i jaki scenariusz da największe zyski ?

Wojna na wschodzie i...

Szaleństwo - to zagraża nam najbardziej.
Wschodni partner duszony jest obecnie globalnymi cenami ropy - spadającymi, w wyniku wieloletniej strategii luzowania- a obecnie zaciskania pasa monetarnego przez USA.
Zyski z ropy - maleją, eksport jest droższy, sankcje gospodarcze wpływają dodatkowo negatywnie, zaś pomocy - praktycznie znikąd.

Kluczowa obawa jaką powinniśmy obecnie mieć- to szaleńca duma w obronie kraju przed globalnymi trendami i zepchnięciem do 3 ligi krajów li tylko surowcowych (i to tanio surowcowych).
Rachunek ekonomiczny jest dość oczywisty.
Jednak jego największy wróg- honor.. jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Jeśli dojdzie do najgorszego  - a patrząc na całościowy obraz kierunku w jakim podąża świat - gdzie chcielibyście się znaleźć? 

.. z tym pytaniem zostawiam Szanownych do nowego roku.

Z poważaniem

Michał Sankowski


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Polska firma na styku UK i PL - unikalne doświadczenia i realistyczny pogląd na świat.

Szanowni, 

Dziś na blogu, w ramach cyku poszukiwania alternatyw i pokazywania innego spojżenia - zamieszczam rozmowę z Panem Bartłomiejem Kowalczykiem, BDM-em w firmie PBlink.pl 

Panie Bartłowieniu, chciałbym serdecznie podziękowac Panu z znaleźienie chwili i spotkanie, oraz odpowiedź na pytania.
Zacznijmy od Pana, managera w firmie Pblink.pl odpowiedzialnego sa rozwój, nowe projekty, klientów, jednocześnie osoby związanej już od bodaj 9 lat z UK i tam też mieszkającej. 
Dla wielu polskich przedsiębiorców, czy firm pragnących zaistnieć na rynku brytyjskim – jest Pan niedościgłym wzorem do naśladowania.

Skąd motywacja, chęć zmian, jak to się wszystko zaczęło?

Cala histora zaczeła się w 2004 roku.
Wtedy za namową znajomego wyjechalem na wakacje do Stanow aby dorobić i poznac trochę inny świat.
Wtedy nie znałem jez ang (w szkole uczyłem się niemieckiego) a wyjazd (poza Czechami) był pierwszym, tak poważnym poza granice Polski.
Było ciężko ale bardzo dużo wyniosłem z tej podroży.
Spodobalo mi się to wyzwanie. Po powrocie zostały mi 2 lata studiów i na ostatnim semestrze wyjechałem do Szkocji – Inverness, gdzie byli moi znajomi.
To wlasnie do Szkocji wrocilem ze znajomymi ze Studiow 2 tygodnie po obronie pracy magisterskiej na Uniwersytecie Opolskim.
Naturalnie, początkowo moja motywacja była stricte finansowa, ale z czasem zaczęło przeważać uczucie i chęci pzonawania świata trochę innego niż w Polsce.

 5 dni trwalo znalezienie pierwszej pracy, tradycyjnie na początku - przez agencje w obsłudze Klienta. Zdziwilem się jak po pół roku znalazłem prace na stałym kontrakcie.
Po dwóch latach nawiazałem wspołpracę z Polonijnym portalem spolecznosciowym.
Było takie zainteresowanie rynkiem brytyjskim ze strona notowala 5mln wyswietlen m-cznie. Zajmowalem się sprzedażą i marketingiem wśród polskich i brytyjskich firm.

W końcu nadszedł kryzys i rynek reklamowy się skurczyl. Brak perspektyw rozwoju zmotywował mnie do otworzenia swojej pierwszej firmy, o której od zawsze marzyłem. 
Do dzisiejszego dnia prowadze firmę konsultingową Picklemedia.com, gdzie doradzam Klientom oraz dużym agencjom mediowym przy planowaniu strategii komunikacyjnych. Picklemedia to także wydawca portalu PBlink.co.uk, dwujęzycznej platformy B2B której celem jest kojarzenie biznesow zarówno pomiędzy Polską a Wlk Brytanią, glownie w sektorze SME.

Pana Historia toczy się już od blisko dekady, z punktu widzenia Polaka- biznesmana,  który kraj jest przyjaźniejszy dla przedsiębiorcy? Czy może Pan wymienić podstawowe różnice przemawiające na korzyść którejkolwiek ze stron?

Co trzeba powiedzieć jasno - nigdy nie prowadziłem biznesu w Polsce.
Moja wiedza na temat biznesu w Polsce pochodzi ze studiow oraz od partnerów biznesowych czy blisich znajomych, którzy prowadzą swoje firmy.
To co przemawia na korzyść to bardzo male ryzyko prowadzenia firmy na Wyspach.
Pamietam taką sytuację z czasu zakładania firmy w UK  - Pani, która doradzala mi w lokalnej Izbie Handlowej powiedziała mi zebym najpierw poszukal pierwszego Klienta, wymyslil nazwe firmy, a dopiero potem jak już będę na etapie wystawienia faktury - zarejestrowal firme jako samozatrudniony. Przyznam że byłem w szoku. 

Okazalo się ze w Uk, mamy 100 dni od momentu kiedy zaczniemy dzialac na rynku na rejestrację firmy. 100 dni!

Zaś sama rejestracja to wypelnienie bodjaże 6 pól online ( informacja do HMRC - brytyjski fiskus, - stwierdzająca iż  dana osoba zaczyna pracować na swój rachunek) .

Bez potwierdzen, bez pieczątek.
Druga korzyść prowadzenia firmy w UK to ogromna jak na warunki polskie kwota wolna od podatku, t.j. 10k GBP na rok (50 tys zl) i składka na ZUS (z tego co ,pamiętam niecale 3GBP na tydzień).

Kolejna sprawa to rozliczanie się z urzędami nie na podstawie wystawionych faktur - ale dokładnie kwot wpływających na kont.
Nie ma problemu np. z tym ze ktoś w danym m-cu nie oplacil faktury i trzeba walczyć z czarnymi myslami o opłacaniu VAT-u z własnych oszczedności - lub z pieniedzy któe trzeba będzie pożyczyć. 
Tak latwe i tanie prowadzenie firmy powoduje ze znika ryzyko a więc można podjąć wyzwanie.
Trzeba powiedzieć ze wiele osob tutaj tak szybko zamyka jak otwiera firmę z uwagi na brak barier. Całość, tak naprawdę można sprowadzic do czystej determinacji w prowadzeniu swojego biznsu, upadania- podnoszenia się i ciagłej nauki - az do skutku i dalej, sukcesu i moze nawet zatrudniania innych osób. Tak tworzy się silna gospodarka  - dając szanse i otwierając drogę. 

Pozwalanie na popełnianie bęłdu- jako proces nauki i doskonalenia na drodze do skucesu. 
Brzmi - bajecznie, zczególnie w odniesieniu do przedsiębiorców.
Pomówmy i róznicach z jeszcze innego punktu widzenia.
Często wspomina Pan o róznicy kulturowej – jako kluczowym elemencie w podejściu do prowadzenia biznesu w Polsce i UK.
Czy byby Pan w stanie ująć w swoistą definicję- na czym polega istota tej różnicy?

Cóż, jest takie pojecie w Polsce jak kolesiostwo.
Tu, w UK to termin nieznany, a z całą pewnością nie tak masowo popularny jak w Polsce.
Owszem w firmach wiele osob wspiera swoich ale na tym koniec!

Na poziomie kontaktow biznesowych jest pelna transparentność.
IDąć dalej, posłuże się przykładem - niedawno na seminarium biznesowym jeden z prelegentow powiedział ze brytyjski Klient potrzebuje opieki, regularnego kontaktowania się, przypominania o sobie.
W Polsce to byłoby traktwoane jako natręctwo. 

Kolejny kluczowy element to zaufanie.
Pierwszy poważny Klient którego obslugiwalem zlożył zamówienie na kampanie wartą ponad 10 tys GBP. Zacząłem szukać wzorów umow, aktów chroniących mnie przed stratą klienta.
... widząc to - klient napisał ze jemu wystarczy email potwierdzający co w tej cenie otrzymuje z ustaloną datą kiedy ma zapłacic.

Gdy dokładnie nad tym pomyślę, to jeśli miałbym całość zagadnienia, ujać w ramy definicji powiedział bym że: główna kulturowa rożnica miedzy prowadzniem biznesu na Wyspach a w Polsce polega na zaufaniu do drugiego człowieka oraz długoterminowej relacji.

Przejdźmy zatem do spraw najważniejszych dla firm. 
Młody przedsiębiorca, lub nowy przedsiębiorca – firma, na rynku w UK, nawet przy całej chęci pomocy ze strony aparatu urzędniczego  - stawia czoło nowym, ogromnym wyzwaniom.
Wyzwaniu nieznanego otoczenia, języka, jeżdżenia po lewej stronie – oraz tego największego - zdobywania nowych klientów.  Może Pan doradzić jak sie w tym otoczeniu najlepiej odnaleźć?

Myślę ze na początek- najlepiej przyjechać kilka razy do Wielkiej Brytanii i pobyć w społeczeństwie, poznac jak ono funkcjonuje.
Zobaczyc jak ludzie wydaja pieniądze, jak je zarabiają.
Polski model życia i brytyjski czy szerzej zachodnioeuropejski jest inny i inny powinien być sposób prowadzenia biznesu.
Mysle, ze największą barierą jest nadal jezyk.

Nie mam na myśli tego abysmy płynni prowadzili dyskus w staroangielskim języku Szekspira.
Chodzi o otwartość do innych.


W Polsce żadko się zdarza że oosba nieznajoma zagaduje inną na lotnisku w kolejce.
Tutaj bardzo często się to zdarza - podonie dzieje się na kanwie biznesowej. 
Podczas spotkan biznesowych trzeba umieć podejść do człowieka, użyć tzw small talk i dać szansę drugiej stronie przedstawienie i wypowiedź .
Wiele osób obawia się że nie zrozumie, czy że źle się wypowie.
A prawda jest inna - Brytyjczycy lubia sluchać historii innych osob, poza tym tutaj mamy multikultorowe spoleczeństwo.
Na ulicach Londynu akcent Londynski to tylko w BBC :) 

A więc dobrze, mamy otwartego na wyzwania Managera, rozwijającą się firmę. 
Euro i Funty płynące wartkim strumieniem na nasze konta, bajeczne perspektywy, nieograniczone możliwosci i brama na świat – wielki świat ! .... ale tylko dla tych najbadziej wytrwałych i najsilniejszych.
Będac w Polsce wiele słyszymy o Polakach- na obczyźnie, o micie Polaka za granicą w relacji do innych krajan, o „trudnym środowisku”.
Jednoczesnie – najczęściej ma to miejsce w stosunku od osób fizycznych, nie zaś firm.
Czy mógłby  Pan skomentować tą sytuację?

Zacznijmy od tego iż bardzo nie lubie wyrażenia Emigracja.
To kojarzy się z karą, wygnaniem, może nawet upokożeniem.
 A tutaj Polacy żyją z rodzinami, od pokoleń.
Druga sprawa – i należy to jasno i otwarcie powiedzieć: Polak decydujący się na wyjazd do Wielkiej Brytanii i majacy jakies ambicje i motywacje do działania ma dwie drogi:
1. Nauka, studia, generalnie podniesienie kwalifikacji w brytyjskim systemie edukacyjnym, aby znaleźć lepszą prace.
2. Posiadajacy umiejetnosci np. hydraulik, stolarz, który może oferować swoje usulugi jako samozatrudniony.

 Z doświadczenia i codziennej pracy wiem , że o tej drugiej kategorii osob mówi się żadko- a szkoda.
 To jest grupa osób szalenie zapracowanych, którzy nie maja czasu na czytanie bzdurnych artykulów na nieprawdziwe tematy o PL emigracji w UK. Maja cel, maja ambicję, maja pomysł na siebie i na swój biznes - przyszłość nalezy do nich.

Pierwsza grupa osob ma swoje stowarzyszenia w UK, są to stworarzyszenia profesjonalistów, jak Polish City Club czy Polish Proffesionals, stowarzyszena inzynierow czy studentow.
PBlink zagospodarwouje ta druga grupe osob tym samym tworząc idealna platformę dla innych PL firm, taki link biznesowy miedzy dwoma krajami.

Załóżmy więc że wszytko się układa po naszej myśli. 
Brytyjska firma, podwyższone dochody, sytuacja która wprost prowadzi nas do inwestowania- tak jako właściciel, w rozwój firmy, jak i jako inwestor zewnętrzny. Czy zna Pan przykłady Polskich firm, które radziły sobie tak dobrze że rozpoczęły emisję papierów wartosciowych – najpierw np: papierów dłużnych, czy dalej- udziałów w spółce?

Pblink.pl działan w obecnej chwili, najsilniej w sektorze SME, gdzie takiego swoistego „Polskiego Richarda Bransona” -  jeszcze nie wykształciliśmy.
Jednocześnie, ideą PBlink jest własnie stworzenie miejsca dla firm poszukujących możliwości rozwoju na Wyspach.
Niemniej jednak spośród firm jakie zapraszamy na nasze eventy jest wiele,  które mogą aspirować do miana inwestorów - lub łakomych kąsków inwestycyjnych.
Przykładowo, jeden z naszych gości podczas kongresu PL przedsiebiorcow, reprezentuje firmę prowadzona przez Polaka, która otrzymala nagrodę Krolowej (Queen Elizabeth Business Award).

Jest też – choćby pewna piekarnia ...  sprzedajaca do takich gigantow jak Asda, Tesco czy Sainsbury.
To sa firmy z obrotem kilkunastu milonów funtow, zatrudniające do 100 pracownikow i wchodzące w rożne relacje biznesowe, takie jak Join Ventures z innymi dużymi graczami na rynku.

Czy może jeden z naszych rodaków traifł już na rynek dodatkowy London Stock Exchange ze swoją firmą- tak jakby wszedł na Polski Newconnect?

Nie znam takie firmy osobiście, aczkolwiek warto tutaj przytoczyć przykłady osób polskiego pochodzenia które stworzyly takie marki jak Marks and Spencer.
Kolejny przykład to maly zakład z Polski który przygotowal kolyske dla Georgea, pierwszego dziecka Williama i Kate. 

Biorac pod uwagę ze w Wlk Bryt działa 22 tys spolek prowadzonych przez Polakow i 65 tys firm samozatrudnionych (na podstawie Spisu powszechnego 2011) , jest jedynie kwestią czasu gdy Polacy zaczną opanowywać rynki kapitałowe.

Zastanawiam się wogóle nad podejsciem do inwestowania w firmy brytyjskie- czy też polskie firmy w UK.
W firmie Polskiej, najważniejsza wydaje sie być struktura właścicielska/ zarządcza - potem sprzedaż, gdzieś „po kątach” rozsiane są marketing, PR, produkcja. 
Z firm w UK jakie obserwuję wnioskuję że struktura w nich, czy zależności hierarchiczne, mają małe lub nikłe znaczenie.
Ludzie zaczęli się przyzwyczajać do zarządzania macieżowego,  dynamicznego,  multitaskingu, i są skoncentrowani na celu – sprzedaży i zysku. Takie odnosze wrażenie –czy tak jest w istocie ?

Tak- wedle doświadczeń z prowadzenia firmy w UK, kolejność jest następująca:  najpierw Klient, następnie faktura a potem zakładamy firme.
Dla biznesu na wyspach nie ma znaczenia jakie miano przypinane jest do nazwiska : prezes,  wice prezes, manager.
Liczy sie klient i rezultat- tak w odniesieniu do klienta jak i do wyników naszej firmy.
Sprzedaż tworzy krwioobieg finansowy firmy, obsługa klienta tworzy relacje w ramach tych struktór. Elementy zbędne – są odrzucane lub poprostu trafiają do lamusa błednych podejść i modeli biznesowych.
Być może, właśnie stąd się bierze wspomniana slynna anglosaska obsluga Klienta, gdzie każdy jest świadomy ze placąc za kawe Klient placi moje wynagrodzenie.

Naturalnie, firmy posiadają  strukturę organizacyjną, zauważam jednak że badziej istotne jest delegowanie uprawnień i odpowiedzialności na pracowników a dalej, uczciwe rozliczanie z efektów- niż koncentracja na poziomach hierarchii i wysokości stołka ponad podłogą .

Panie Bartłomieju, jaka w Pana ocenie powinna być idealna, zdrowa, silna firma- bazując na unikalnych doświadczeniach jakie Pan posiada – pracując niejako na styku dwóch światów.
Do czego powinniśmy dążyć?

1. Postawić na długoterminowe relacje z Klientami i partnerami nawet za cene mniejszego zysku na początku

2. Klient nasz Pan – w Polsce nadal w wielu miejscach ta regula się nie sprawdza. A przecież wszystkim zależy na lojalności i powtarzalym biznesie. A Klienci lubia dobrą obslugę niezależnie od kultury

3. Podgladać trendy na zachodzie.
 Jak przyjechałem na Wyspy w 2006 roku, pamietam jak dziś- jak wszyscy się dziwili ze latem popijamy cydra rozumianego jako tanie wino gazowane.
W Polsce cydr w poprzednim roku - własnie cydr - był jednym z najlepiej rozwiajaccyh się trunkow. Uczmy się od innych wykształconych gospodarek i definiujmy nowe rynki zbytu

4. Partnerstwo a nie układ strukturalny w firmie. Pamietajmy ze nasi pracownicy maja znajomych, oni tez tworza opinie o naszej firmie. Jeśli układ miedzy pracownikami będzie uczciwy, to ta pozytywna energia przejdzie do Klientow

Na koniec chciałbym poprosić o radę – dla poskich przedsiębiorców, oraz dla poskich inwestorów myślacych o prowadzeniu i inwestowaniu w Biznesy w UK.
Rade praktyka – myśl, która może .. doda nieco skrzydeł
J
 

Brytyjczycy doceniają Polskich pracowników a tym samym jakość naszych usług.
Poprzez ogromny wpływ emigrantów mają mniej oporów przed poznawaniem Polakow oraz polskich produktów. Wlk Brytania jest dla Polski tuż po Niemczech drugim krajem eksportowym i otwiera droge do innych rynkow np. azjatyckich.
Mysląc o biznesie w Wlk Brytanii polecam aby wybrać się pare razy, poznac ludzi, rożne środowiska. Wszystkie pozostale aspekty zależne są od rodzaju działalności. 
Ważne jest jedno - Nie bojmy się podejmowac ryzyka!

Panie Bartłomieju, chciałbym Panu serdecznie podziękować za rozmowę i czas oraz za ciekawe informacje. Jestem pewien że ten wywiad będzie dla wielu osób inspiracją do działania.
Czytelników, zapraszam zaś na strony Pblink.co.uk, oraz do aktywnego komentowania.

Z poważaniem dla Szanowncyh


Michał Sankowski 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dywidendowość emerytalna ...
































Szanowni,

Użyję dziś przerażająco - odstraszającego słowa: Emerytura i zamierzam je kilka razy odmienić przez przypadki.

Stąd też, czytelników przeżywających poniedziałek- bardziej niz zwykle, tudzież tych przez 12-tą kawą, zachęcam do czytania poniższego wpisu w częściach :) 

Wpis będzie krótki- a poświęcony świadomości inwestycyjnej.

W większości źródeł na jakie się natkniemy- czy w prasie, mediach elektronicznych, czy nawet w książkach, jesteśmy zasypywaniem stwierdzeniami niestety kojarzącymi się z hazardem, wyścigiem, gonitwą i czym w rodzaju pędzenia na złamanie karku - a wszystko to w odniesieniu do inwestowania, i to inwestowania giełdowego.

Zaczynam z pewnym przekąsem myśleć iż to po prostu znak czasu, że ci szybsi.. są szybsi ułamkowo, skrawkowo- wycinkowo i w pewnej ograniczonej części, zaś całościowo ich zwariowane tempo zaprowadza ich na manowce- tyle tylko ze szybciej ...

Zaczynam dochodzić do wniosku że tak jak za rewolucji industrialnej szybciej, oznaczało - bardziej mechanicznie, efektywniej, sprawniej, ekonomiczniej,  zaś wolniej - oznaczało konserwatywnie, zaściankowo, zachowawczo - i zazwyczaj nieefektywnie ...

... tak teraz wartości te znów zmieniają się biegunami znaczeń.
Dziś szybciej - oznacza, w większym stresie, pod większa presją, przy większym zalewie wiadomości na jednostkę czasu, z większym prawdopodobieństwem na zdekoncentrowanie.

Wolniej zaś, oznacza - szybko ale wybiórczo, przemyślanie, świadomie, i po prostu długoterminowo efektywnie.

Odnoszę wrażenie że wspaniałe wyniki prezentowane przy okazji omawiania nowych podejść technicznych, nowych wskaźników- to swoiste oscylacyjne krótkostrzałowce .. drgające zapamiętale pomiędzy wsparciem i oporem i wpychające nas- inwestorów w grę o z góry zdefiniowanym wyniku- wygranej po stronie systemów analitycznych i High Frequency Trading , oraz systemów inteligentnych i samo-uczących się.

Odnoszę wrażenie, że dla ludzi - w definicji biologicznej, niebawem na giełdzie zabraknie miejsca i zastąpią ich w pełni algorytmy, systemy, i inżynierowie - matematycy.
Giełda, w perspektywie 10-20-30 lat do naszej emerytury, będzie poligonem doświadczalnym i miejsce walki miedzy oddziałami i komórkami IT - banków inwestycyjnych i domów maklerskich, zaś premie za zyski odejdą w niepamięć - gdyż algorytmy nie jeżdżą porsche.
Szczególnie te autonomicznie myślące. .. może ewentualnie jakiś dodatkowy serwer czy wiatraczek dla ochłody - ot znak czasu...

Dziś- musimy myśleć w perspektywie lat które dopiero nadejdą, lat nieznanych, i technologicznie po prostu niewyobrażalnych.

Stąd też dywidendowość emerytalna, a dokładniej zadawanie sobie prostego pytania - czy biznes w który inwestuje wytrzyma próbę czasu, oraz czy dywidenda jaką wypłaca będzie stabilna (lub ma szansę taką być) przez najbliższe 10-20-30 lat.

Klucz doboru tak prosty, dla zrozumienia dla człowieka, i jednocześnie tak niekwantyfikowanly dla maszyny - iż ma szanse długoterminowo wygrać w tym binarnym wyścigu zbrojeń.

Swoją droga to ciekawe - czy nieokreśloność i nadzieja - są w stanie pokonać drżenie pulsującej chwili ... it does not compute ... or does it? 

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski


Najlepsze spółki dywidendowe na świecie - ciekawy ranking.

Szanowni,

Przeszukując zasoby sieciowe trafiam niekiedy, na zestawienia - mówiąc krótko - "otwierające oczy".

Dziś chciałem podzielić się z wami zestawieniem spółek dywidendowych utworzonym i aktualizowanym przez serwis dividata.com

Serwis, jak sama nazwa głosi, jest w swej istocie i esencji poświęcony dywidendom i firmom które je wypłacają.
Zawiera dane odnośnie nadchodzących dywidend w podziale na poszczególne dni.  
Pewnym mankamentem jest fakt że brakuje podziału na akcje US i innych rynków, lub skanera- ale ja nie o tym na tą chwilę...

Zapraszam do zapoznania się z ciekawym zestawieniem: link



Patrząc na firmy z powyższej listy- oprócz wyników dywidendowych i finansowych, możemy pokusić się o analizę trwałości i długowieczności modelu biznesowego.

Osobiście, najbardziej podobają mi się firmy działające w stosunkowo podstawowych branżach będących bazą materiałową dla bardziej zaawansowanych technologii - czy dającą technologie wydobywcze.

Takie firmy zazwyczaj mają się dobrze długoterminowo, gdyż potrzeba na ich produkty/ lub ich serwis jest stabilna, czy wraz z wyczerpywaniem sie zasobów-  rosnąca.

One OK : link

Firma zajmująca sie wydobyciem, złożami, i dystrybucją gazu.

Opis ze strony firmowej:

ONEOK is a diversified energy company. 
We are the general partner of ONEOK Partners, one of the largest publicly traded master limited partnerships, which is a leader in the gathering, processing, storage and transportation of natural gas in the U.S. and owns one of the nation's premier natural gas liquids (NGL) systems, connecting NGL supply in the Mid-Continent and Rocky Mountain regions with key market centers. ONEOK is a Fortune 500 company.


Dane podstawowe:




Caterpillar: link

Firma której raczej nie trzeba nikomu przedstawiać.
Sądzę że za referencje - najlepiej posłuży pakiet marek zakupionych pod parasolem grupy:

Marki Caterpillar: link

Dane podstawowe:




Ostatnią firmą o jakiej chciałem dziś napisać jest Deere & Company: link

Spółka jest znana w kategorii sprzętu ogrodniczego, odśnieżającego, zaś ostatnio dodatkowo wchodzi w segment .. drzewny - w jasny sposób dając sygnał konkurencji że nie jest sama :)
Jest ryzyko- jest szansa na sowitą nagrodę..


Dane podstawowe:




--------------------------------------------

W ramach podsumowania, dodam że wszystkie firmy o których napisałem są międzynarodowymi potentatami, ich kurs jak widać po wykresach stabilnie pnie się w górę pomimo okolicznościowych czkawek,wypłata dywidendy jest wieloletnia i stabilna - co roku, nominalnie wzrastająca.

Powyższe firmy wypłacają dywidendę roczną- czyli model jaki w Polsce znamy bardzo dobrze.
Są jednak również takie- które wypłacają ja miesięczni ..  ale to nich - w kolejnych wpisach :)

Tymczasem ... z poważaniem dla Szanownych

Mcihał Sankowski

środa, 3 grudnia 2014

Polska elita spółek dywidendowych: warto/ nie warto/ może warto?

Szanowni,

W ostatnim czasie raczyłem was artykułami na temat spółek dywidendowych, reinwestowania dywidendy, rosnącej dywidendy, itp...

Wśród najlepszych firm pod tym kątem na polskiej giełdzie wyszczególniłem Neuca i Asseco jako najdłużej płacące i zawsze - rosnącą dywidendę, od 6 dodatkowych, jako również płatników nominalnie rosnących z roku na rok- ale z historią od 2010 roku- wiec niedługą.

To najlepsze na co Polska giełda może sobie pozwolić i zaoferować w kwestii dywidend. Z jednej strony to dobra informacja gdyż spółek do aktywnego śledzenia jest relatywnie mało.
w drugiej, nie świadczy o naszej kapitałowej Alma mater najlepiej, skoro w rankingach światowych królują firmy wypłacające dywidendę od 25 lat lub dłużej, i to jeszcze rosnącą.. ale o tym w kolejnych wpisach.

Dziś skupiam się na GPW i tym co możemy zrobić z jej ofertą dywidendową.
Podszedłem do wszystkich tych spółek analitycznie i porównałem ich zyski brutto - roczne i kwartalne, z najnowszych okresów, z okresami najsłabszymi w historii spółki.

Po co?

Kryterium zysku jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na cenę, zaś ekonomicznie- na stabilność firmy i zasadność oraz wysokość wypłat dywidendy.

Rynek reaguje hurraoptymistycznie lub panicznie w zależności od wyników.
Wniosek z tego iż przy kiepskich wynikach, kurs spółki powinien osiągać możliwi najniższe wartości i możliwie najbardziej zbliżać się do wartości realnej spółki- czasem schodząc nawet poniżej jej poziomu.
W konsekwencji, jeśli przyłożymy relację zysku - z najgorszego okresu - do ceny akcji w tymże okresie i przyrównamy ta relację do obecnych poziomów zysku, powinniśmy otrzymać informację czy dzisiejsza cena jest w ścisłej, zdrowej relacji do zysku ( z najtrudniejszego i zarazem najczystszego okresu) , czy też zdecydowanie od niej odbiega.

Ćwiczenie to przeprowadziłem na spółkach które nie miały straty brutto w ostatnim kwartale, oraz zyski z ostatnich kwartałów/ lat, miały wyższe niż w poprzednim roku (progres)
Przyznam że otrzymałem dość ciekawe wnioski.

Ważne: czytając poniższe zestawienie, pamiętajcie proszę że użyłem jedynie pojedynczego wyliczenia dla porównania danych, nie uśredniałem kwartałów z wielu lat - chcąc wychwycić ekstrema, nie używałem żadnych dodatkowych wskaźników.

Cóż więc pokazują wyliczenia ...? 













Sądzę że powyższe zestawienie pokazuje ciekawą zależność.
Najlepsze, najsilniejsze spółki, od lat na ryku - wydają się poprostu sromotnie niedowartościowane.
Tak jakby rynek,przez swoje kryzysy, humory i wahania zapomniał ich docenić.
Firmy te generują i generowały wspaniałe wyniki - nawet w latach trudnych dla Polskiej gospodarki i przetrwały, a ich dzisiejsza wycena jest połową lub 1/4 tego co wynikało by z obecnego poziomu zysków odniesionego do początków.
Ciekawe.

Druga sprawa to porównanie nadwyżek i niedocenienia rocznego i kwartalnego.
Odnośnik roczny, pokazuje nam obraz w odniesieniu do zakończonego - w większości sukcesami, roku 2013.
Obraz kwartalny mówi nam o najbliżej- bieżącej- sytuacji finansowej firmy i ocenie jej zysków przez inwestorów.

Obecny czas, obecna sytuacja i zmniejszona obrotowosć na GPW, oraz coroczny "rajd św mikołaja" i końcowo-roczne window dressing pozwala myśleć o zwyżkujących wycenach i wyścigu ku północy dla niektórych spółek.
Jednocześnie, zarówno statystycznie, jak i w prognozach z jakimi spotkałem się na konferencji Profesjonalny Inwestor- styczeń, ma realna szansę być mocno zniżkowym miesiącem.
Stąd, jeśli firma długoterminowo silna, obecnie walczy o rynek i lepsze prognozy- styczeń, może stać się dogodnym dla nas okienkiem zakupowym.

Do wszystkich spółek jakie wymieniłem dochodzi jeszcze jeden inwestycyjna aspekt, wart wychwycenia i podkreślenia.
Otóż kurs, fundamentalnie wartościowy kurs danej spółki może się zmieniać zgodnie z jej wynikami czy ważnymi wydarzeniami.
Wszytko poza tymi kategoriami jest wybrykiem  i humorystycznością wcieloną rynku, dyktowaną chwilowymi emocjami.
Innymi słowy- znając spółkę i koncentrując się na niej, znając poziomy jej oporu i wsparcia, będziemy w stanie zarabiać nie tylko na dywidendach, nie tylko na wzroście wartości firmy w czasie bazującym na zyskach, ale również na krótkoterminowej spekulacji - naturalnie dla tych, którzy godzą się z nieco większym ryzykiem.

Podsumowując:
  • minimalizacja ilości obserwowanych spółek
  • koncentracja na nich
  • dywidenda nominalnie rosnąca i długoterminowa
  • krótkoterminowa spekulacja (dla odważnych) 
  • długoterminowy wzrost wartości spółki wynikający z pozycji rynkowej i stabilności finansowej

Ciekawe... wkładam Asseco i Neuca do portfeli długoterminowych. 

Z poważaniem dla Szanownych 

Michał Sankowski 

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Inwestowanie, Giełda, i.. zakupy - z perspektywy Kobiety

Szanowni,

W ostatnim czasie wspominałem o temacie giełdy i słów Pana Prezesa Tamborskiego w odniesieniu do nowej strategii rozwoju i podniesienia GPW z płynnościowych/ obrotowych kolan.

Sądzę że znalazłem idealne rozwiązanie tej bolączki.

Otóż... gros inwestorów indywidualnych na rynku to "doświadczeni czasem starzy wyjadacze", pamiętający ostatnich kilka lat, chcący się wzbogacić- ale nie za wszelka cenę a rozsądnie, spokojnie, przewidywanie.
Ich głównym problemem jest niska płynność na GPW, niepewność jutra z nią związana- i wynikowo - z kursami nawet najlepszych akcji, nawet firm długoterminowo-dywidendowych.
Ich punkt widzenia wskazuje na kolor żółty, niepewność, podniesione ryzyko, wyczekiwanie.

Giełdzie jest potrzebny nowy zastrzyk kapitału, nowa krew, nowa energia - "pełną parą" ufająca w perspektywę możliwości zarobku, w szanse na lepsze życie- poprzez giełdę.

GPW potrzebuje kobiet! 

Dotychczas Panie trzymały się z daleka od giełdy, uważając może że to męska domena, pole rywalizacji, hazardu, rozrywka dla dużych chłopców.. ?!
.. a może po prostu dlatego że media nie pokazywały im w wystarczający sposób, tej możliwości wydatkowania pieniędzy?

Jeśli dobrze się zastanowić, to większość, jeśli nie cała komunikacja medialna w Polsce jest skierowana głównie własnie do kobiet... oprócz tej dotyczącej giełdy...

Słyszymy że Panie decydują o budżetach domowych, o szkole, jedzeniu, praniu, mieszkaniach, kredytach, samochodach. to własnie dla Pań i ich pociech wszystko w koło błyszczy, mieni sie kolorami tęczy - to one sa na ciągłym i brutalnym celowniku praktycznie wszystkich liczących się marketerów ... oprócz giełdy. 

...a wystarczyłoby zrobić promocję!

Nie trzeba pisać elaboratów- wszyscy wiemy jak to działa prawda?
Promocje działają, sezonowe obniżki cen - działają.
Buy one - get one free - działa.

Zgodnie z badaniami dotyczącymi kupowania kompulsywnego: link

"... kupowanie kompulsywne, zwłaszcza w jego skrajnych formach, dotyczy głównie kobiet. 
Zgodnie z wynikami dotychczasowych badań, stanowią one od 80 do niemal 100% osób dotkniętych
negatywnymi skutkami tej aktywności i osiągają istotnie wyższe wyniki na skalach tendencji do podejmowania zakupów kompulsywnych niż mężczyźni..." 
(np. O'Guinn, Faber, 1989; Christenson i in. 1994; McElroy i in. 1994; Schlosser i in. 1994; Lee, Lennon, Rudd, 2000; Scherhorn, Reisch, Raab, 1990; Faber, O'Guinn, Krych, 1987;
Roberts, 1998; Wood, 1999; Elliott, 1994; Lejoyeux i in. 1999)

... teraz - jeśli dodamy dwa do dwóch...

- istnieje na rynku grupa docelowa - dotąd w ogóle lub w nikłym stopniu eksploatowana marketingowo
- grupa ta, ma istotny wpływ na decyzję dotyczące wydatkowania rodzinnego budżetu
- grupa ta, jest podatna na właściwie sprofilowane sugestie marketingowe adresujące okazyjność, unikalność, ekonomiczność oferty.

Strategia GPW, skupia się w swej esencji na inwestorach wewnętrznych- jako sile napędowej giełdy, podkreśla rolę dialogu i współpracy, ba! - zachęca do aktywnego zadawania pytań i wieści, iż będzie wykorzystywała te pytania i dobrą relację z inwestorami w swoim wzroście.

Ponadto, słyszymy o zbliżającej się kampanii promującej główne produkty GPW właśnie wśród inwestorów indywidualnych - kampanii w której GPW złączy siły z największymi domami maklerskimi.

Panie i Panowie, polecam zatem nową nisze rynkową waszej bacznej uwadze.
Może właśnie w dłoniach i portfelach Pań - ratunek dla giełdy spoczywa? 

Z poważaniem i lekko szelmowskim uśmiechem dla Szanownych

Michał Sankowski

sobota, 22 listopada 2014

Zasadniczo jest dobrze - tylko te cholerne wątpliwości...

Szanowni,

Zakończył się właśnie drugi dzień inwestycyjnego święta pod nazwą "Profesjonalny Inwestor".
Zacznijmy może od tego że .. zarówno obiad jak i kolacja były pyszne :)

... ale na poważnie..

Wiele z prelekcji jakie usłyszeliśmy drugiego dnia dotyczyło inwestowania pod emeryturę, inwestowania dywidendowego, oraz inwestowania - ogólnie, bo kategorii jakiej mam na myśli nie da się opisać jakkolwiek inaczej... przejdźmy do szczegółów.

Dzień rozpoczął się prelekcja na temat poziomów Di Napoliego, prowadzoną przez Pana Piotra Grelę. Zgodnie ze wstępem - jedynego,i w konsekwencji najbardziej znanego Polaka profesjonalnie zajmującego się tym tematem.
Wykład ciekawy,pokazujący ogólne zasady kiedy stonowane podejście działa, jak łączyć je z teorią ekspansji.. naturalnie pod warunkiem że widzimy siłę trendu - bez względu na stronę w jaką podażą.
Ciekawym było również stwierdzenie samego prowadzącego, iż jest on w stanie śledzić 3- może 4 walory na raz i im bezwzględnie się oddać stosując powyższą metodę.
Ekspertem nie jestem, - więc nie zamierzam się wymądrzać merytorycznie.
Jedno co wiem to to , że skoro metoda wymaga tak rozległych obliczeń że profesjonalny trader jest w ciągu dnia w stanie kontrolować i śledzić jedynie 4 walory/ surowca.. to to może nie być najlepsze z podejść dla weekendowego inwestora - no chyba że ktoś zamyka się w samotni na np: sobotę i wychodzi z kartkami pokreślonymi liniami trendów itp.. co kto lubi.

Jednym z kolejnych wystąpień była humorystyczno statystyczna pogadanka propagandowa dotycząca konieczności inwestowania w emerytury, wykonana, a raczej rozkosznie przedstawiona przez Pana Michała Masłowskiego z Sii.
Prelekcja miła, jasna, miała duże litery i duże obrazki i konkluzję skłaniającą do zadumy i refleksji - czemu jeszcze nie jesteśmy jak niemiecki inwestor , i co możemy zrobić by się nim stać.
Jedną z finalnych konkluzji była również idea inwestowania dywidendowego- muśnięta tu jedynie i jeszcze nie do końca przedstawiona w sposób ukazującą pełną moc możliwości ..  czepiam się ?może..
Po prostu brakowało mi danych, przykładów i opisów case study dotyczących inwestowania dywidendowego u nas i na świecie - wiedząc jednocześnie że sam takie porównania robią i może po cichu licząc na kontrargumentację ..

Następny w kolejności był wykład Pana Marcina Pawłowskiego, Prezesa Zarządu Leasing Experts S.A.
Wykład cieszył się, zaszczytną, zerową popularnością - ba- nawet prelegent nie zaszczycił go swoją obecnością!
Szkoda, temat zapowiadał się interesująco. Może następnym razem Panie Marcinie?

To co stało się dalej, było połączeniem bajkowości, pozytywnej bomby emocjonalnej i dynamiki godnej bolidu F1.. na scenę wyszedł Pan Andrzej Dadełło, Prezes Zarządu DSA Financial Group S.A, inwestor, praktyk, człowiek o silnym przekonaniu w metody które stosuje.

Z jednej strony jego prelekcja zrobiła na mnie spore wrażenie, ciekawe podejście inwestycyjne mówiące o dokupowaniu akcji gdy kurs spółki spada - pod warunkiem że zarząd jest ok , zaś zyski na akcje rosną (domniemanie paranoi rynku i jego emocjonalnego wahnięcia i zakup akcji w cenie- przecen).

Z drugiej strony, co nieco podrywało realizm, a zakrawało na bajkowość- jasne i przepełnione siła stwierdzenia o nieomylności inwestycyjnej, niezachwianej wierze we własne możliwości i metodykę, brak doświadczeń straty...
Nie wiem , chciałoby się wierzyć w podejście -i przyznam że tu z autorem się zgodzę gdyż stosuję podobny model i faktycznie wyliczenia pokazują spore wahnięcia "emocjonalne" rynku, odchodzące od zdrowego rozsądku, o fundamentach wyceny nie wspominając.
.. ale ten dodatek pewności - może wychodzi ze mnie stereotypowe Polskie niedowierzanie. Może to była prezentacja w modelu "Amerika".. ja mam- i pokaże wam jak śledząc mnie- wy też możecie mieć..
Uczucia mieszane. Niemniej, co muszę przyznać bez dwóch zdań - sama prezentacja stanowczo zrobiła wrażenie. Gratuluję Panie Andrzeju.

Kolejnym wykładem który przyciągnął moja uwagę było wystąpienie Pana Pawła Biedrzyckiego ze Strefy Inwestora. Nadzieje były spore, znana postać, videoblogi - wiec wytrenowane podejście prezentacyjne, zazwyczaj ciekawa tematyka ... i..  no właśnie .. czy ja wiem.. niedosyt?
Pan Paweł opowiadał o Zmianach w OFE i tym jak je wykorzystać na nasza korzyść, oraz o inwestowaniu na GPW w 4 podejściach : target- spółki inwestycyjne, target: spółki małe , target spółki dywidendowe oraz target: IPO.

Argumentował że wszelkie OFE-turbulencje już są w cenach i najwyższy czas skupić się na zarabiania w kategorii tego co będzie się działo w najbliższym czasie.
Spółki inwestycyjne- w ocenie Pana  Pawła są niedocenione i godne zainteresowania- niektóre, wypłacając nawet dywidendę.
Spółki małe- są zaś solą ziemi, tej ziemi.. w sensie GPW i to one ciągną indeksy i perforują od nich lepiej - w związku z tym że ostatnio straciły sporo, czas na odbicie.
Pan Paweł mówił również o spółkach dywidendowych - nieco zachęcając, nieco odstraszając - moim zdaniem, używając dość wyświechtanej argumentacji iż spółka wypłacająca dywidendę - najwyraźniej nie ma pomysłu na inwestycje wiec daje kasę udziałowcom.
.. i na koniec było IPO, z pokazaniem jak to instytucje są w stanie zarobić po 3-4 tysiące % na większości z wchodzących ofert publicznych, zaś inwestorzy indywidualni - około 250% (bodaj od 2007 roku o ile dobrze pamiętam) ... po czym zobaczymy podsumowanie wybranych przez Pana Pawła spółek pod IPO- które dały pobaj 9,6%.
Najpierw tysiące procent, potem setki procent, b zakończyć na mniej niż 10% ..

Na mój gust, może z powodu znikomości czasu - a dużego rozstawu tematów, argumentacja stojąca za tezami stawianymi przez Pana Pawła, szczególnie argumentacja statystyczna - mogłaby być nieco silniejsza... i na tym poprzestanę. Panie Pawle - trzymam kciuki za kolejną prelekcje!

Ostatnim punktem programu o którym chciałbym wam opowiedzieć była debata - inwestorzy indywidualni - Prezes Zarządu GPW, Pan Paweł Tamborski.

Przyznam, wywołała największy poziom konfuzji ze wszystkich prelekcji dotychczas.
Z jednej strony, prezentowana Przez Pana prezesa strategia GPW, podejście do inwestorów indywidualnych, nastawienie na klientów- nie tylko w postaci domów maklerskich ale również emitentów i inwestorów, oraz dodatkowe akcje edukacyjne - napawają nadzieją.

Godna podziwu jest również chęć stania się regionalnym centrum finansowym Europy Środkowo Wschodniej - swoistym Londynem północy, i ściąganie kapitału i emitentów na Warszawski parkiet tak z Europy, jak i z USA, Azji, czy Australii (bo tam o nas jeszcze nie słyszeli).

To jednak co boli to da główne aspekty.
Po pierwsze, pomimo zauważenia że "obrotowość" giełdy - stadła wręcz katastroficzne do poziomów nie notowanych od bodaj 5 lat - fakt ten, nie był główna linią narracji w prezentacji, zaś rozwiązania tego problemu- głównymi z omawianych.
Usłyszeliśmy jedynie mglistą i ciężko kwantyfikowaną wzmiankę iż.. prowadzone są Road Show-y w różnych krajach - ostatnio USA, i rokują ciekawie na przyszłość, oraz że giełda zmienia podejście i aktywnie szuka kapitału.
All good, all well - i oczywiście życzę powodzenia - ale konkretów niestety nie usłyszałem.

Drugim punktem jest brak wiary w sukces, wiary w kuluarach i ogólne poczucie zniechęcenia i robienia tego co już było.. tylko nazywania tego inaczej. Słuchacze  debaty z którymi rozmawiałem po niej, mocno wątpili w możliwość osiągnięcia - czy, masowego ściągnięcia nowych firm "bo prywatyzować nie ma już co, JSW skutecznie zraziło inwestorów indywidualnych do Państwowych IPO, zagranica nie pcha się drzwiami i oknami na nasz parkiet, a spółek wystarczająco ciekawych i dużych w regionie- jest jak na lekarstwo".
Kuluary zauważyły również iż akcje, dziś podejmowane przez urzędujący od 3 miesięcy zarząd- były też podejmowane wcześniej, z dość miernym by nie powiedzieć żadnym skutkiem.

Osobiście, z jednej strony widzę ogromną chęć, otwartość i energię ze strony Zarządu i samego Pana prezesa i gorliwie trzymam kciuki za ich powodzenie.
Widzę chęć wspólnego- wraz z domami maklerskimi,podejścia i reklamowania giełdy i jej produktów.

... pytam jedynie, czy przy niemożności ściągnięcia na GPW kapitału z innych źródeł - główną nadzieją na tą podstawową bolączkę płynności jest ratunek w próbie przekonania indywidualnych inwestorów- kampanią reklamową?
Jest aż tak kiepsko Panie prezesie? Czy może nie widzę całego obrazu?
Obym się mylił..

Skonfundowany i nienasycony, lecz z nieustającym poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski

piątek, 21 listopada 2014

WOJNA !!! .. nieco dolara i WIELKIE CHINY na ścieżce ku przepaści : Wojciech Białek w akcji!


Piękno statystyki podawanej na sposób a’la Białek polega nie tylko na soczystej smakowitości zawartych w niej składników, ale też kąśliwym acz z satyrycznym zacięciem – doprawieniem jej właściwymi komentarzami
Ów ,majstersztyk w wykonaniu Honorowego członka Stowarzyszenia Inwestorów indywidualnych był w mojej ocenie fenomenalnym zakończeniem serii prelekcji dnia pierwszego konferencji „Inwestor Profesjonalny” w Zakopanem.

Pan Wojciech, który co konferencję podnosi klasę współzawodnictwa merytorycznego – z samym sobą z poprzedniej konferencji, i tym razem pokazał że statystyczne porównania mogą prowadzić do niesamowitych wniosków.

Zaczął delikatnie, od WOJNY, i jej pokoleniowej powtarzalności na tle dziejów, z przekąsem i niekryta radością odkrywcy stwierdzając iż każde pokolenie powinno mieć swój wzlot, upadek i przynajmniej jedna mała masakrę. Ot ludzka natura – i cykliczność lubej w samoistnym powtarzaniu się, mateczki historii.

Samo porównanie polegało na spostrzeżeniu iż około 6 do 7 lat i kilku miesięcy, po każdym większym kryzysie finansowym następował poważny międzynarodowy konflikt zbrojny.
Pewnym zawodem i „niewystarczalnością” był stan wojenny po kryzysie i bankructwach Państw w latach 70-tych, niemniej żyjemy dziś pełni nadziei wpatrując się w lata 2015-2017 (zależnie czy kryzys datujemy na pierwsze oznaki załamania w 2007, czy na dołek S&P w 2009 roku) , i wydarzeniami które już niebawem zawitają pod strzechy nasze – oby li tylko w gazetach.

Tym radosnym początkiem, rozgrzewając uczestników konferencji Pan Wojciech przeszedł do graniczącej z pewnością tezy, stwierdzającej nieprzerwaność wzrostów na S&P przez około najbliższe 2 - może nawet 3 lata.

Dowody  silne, i co trzeba przyznać jest ich wiele – mamy cykl prezydencki (unikalne złożenie z kolejnym cyklem 5-tek..) , cykl lat z numerkiem 5 na końcu (tak.. chodzi o wzrosty w każdym roku kończącym się na 5.. 2005, 1995 itd..), mamy cykl inwestycji wydobywczych i cykl „wytrwałości w dążeniu do wzrostów" (dość unikalny i rzadko powtarzalny) . 

Sporo tego – a wszystko zdaje się mówić „nie ma opcji by jankesi odpuścili w ciągu najbliższych 2-3 lat i bez względu jak niedorzecznie to brzmi, i nawet biorąc pod uwagę jak długotrwałe przecież wzrosty – idziemy dalej ku północy).

.. nie może być jednak zbyt miło i trzeba z lekka podpalić ta sielankowość jaka zapanowała wśród audytorium.

Na scenę wkraczają Chiny!

Państwo środka, czy jak Pan Wojciech określił zjawisko jakie jest z nim powiązane – Chinageddon, wykazuje tendencję spychającą siebie samo, jak i najbliższych sąsiadów znad basenu zwanego Pacyfik – ku mało radosnej katastrofie.

Powodów jest kilka. Mówimy o  spadkach w dynamice PKB, mówimy o wzmożonej walce z długiem w okolicach (Japonia) i porażkach z tym związanych – wpływających na chiny, mówimy o umacniającym się dolarze- a za nim Europie (sprzedającej wiece do USA) i jednocześnie destabilizowanym tym umocnieniem jenie, mówimy wreszcie o złotej erze szerokiego strumienia gazu i ropy wytwarzanym przez USA – dającym mu samowystarczalność i możliwość wpływu- tym razem przed podaż a nie jak dotąd przez popyt – na geopolityczną sytuację na świecie.

.. na koniec gwóźdź .. który leży w poprzek: GPW

Gwoździe w swej naturze są przedmiotem – chwilami- wysoce dynamicznym, podlegają uderzeniom, naciskom i mogą się zaczerwienić od zbytniej popularności. Trzeba też sporej siły (lewara, kapitału) by je oderwać od podłoża (dołka/ dna) .
Sprawa ma się kompletnie inaczej jeśli gwóźdź .. cóż – leży.. bez ducha kapitału, to się przeturla w jedna to w druga stronę, po prawdzie - nic niesamowitego.

GPW jest czymś dość podobnym, w perspektywie wzrostowych 2-3 lat na USA, perspektywy GPW nie napawają radością i generalne przewidywanie mówi o spadnięciu gwoździa na zimny, niegościnny grunt – już w okolicach marca, może delikatnie dalej. 
Dodatkową dobitką może być podniesienie stóp procentowych przez USA.
Jednocześnie, szansą jest handel z USA, i wzmacniającym się dolarem , i eksport za bajońskie sumy (których to nabywca z wzrastającą wartością waluty – nie poczuje, a zbywca się ucieszy :)

.. i jeszcze ten przepiękny krach!

W myślach, i właściwie na koniec podsumowania prelekcji Pana Wojciecha utkwił mi w głowie obrazek przewidywanych wzrostów na S & P , do koło 2017, i dalej – spadek jakiego świat dotąd nie widział.

... w międzyczasie naturalnie osłabianie się kruszców podążających drogą odwrotną do dolara – ale to opowieść na inny wieczór.

Podsumowując kwiecistość statystyczną i fluktuację emocjonalną narracji, zręcznie prowadzonej przez Pana Wojciecha Białka prezentacji, muszę przyznać że takie show – ogląda się rzadko i choćby jedynie dla niego warto pojawić się na Inwestorze Profesjonalnym i.. na Wall Street – również organizowanym przez Sii, każdego roku.

Niesamowite, pouczające, podane w strawny sposób i z lekkim przekąsem – i to pomimo że nazywa się statystyka!
Ha! Zaiste sztukmistrz jakich mało!

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...