poniedziałek, 15 grudnia 2014

Polska firma na styku UK i PL - unikalne doświadczenia i realistyczny pogląd na świat.

Szanowni, 

Dziś na blogu, w ramach cyku poszukiwania alternatyw i pokazywania innego spojżenia - zamieszczam rozmowę z Panem Bartłomiejem Kowalczykiem, BDM-em w firmie PBlink.pl 

Panie Bartłowieniu, chciałbym serdecznie podziękowac Panu z znaleźienie chwili i spotkanie, oraz odpowiedź na pytania.
Zacznijmy od Pana, managera w firmie Pblink.pl odpowiedzialnego sa rozwój, nowe projekty, klientów, jednocześnie osoby związanej już od bodaj 9 lat z UK i tam też mieszkającej. 
Dla wielu polskich przedsiębiorców, czy firm pragnących zaistnieć na rynku brytyjskim – jest Pan niedościgłym wzorem do naśladowania.

Skąd motywacja, chęć zmian, jak to się wszystko zaczęło?

Cala histora zaczeła się w 2004 roku.
Wtedy za namową znajomego wyjechalem na wakacje do Stanow aby dorobić i poznac trochę inny świat.
Wtedy nie znałem jez ang (w szkole uczyłem się niemieckiego) a wyjazd (poza Czechami) był pierwszym, tak poważnym poza granice Polski.
Było ciężko ale bardzo dużo wyniosłem z tej podroży.
Spodobalo mi się to wyzwanie. Po powrocie zostały mi 2 lata studiów i na ostatnim semestrze wyjechałem do Szkocji – Inverness, gdzie byli moi znajomi.
To wlasnie do Szkocji wrocilem ze znajomymi ze Studiow 2 tygodnie po obronie pracy magisterskiej na Uniwersytecie Opolskim.
Naturalnie, początkowo moja motywacja była stricte finansowa, ale z czasem zaczęło przeważać uczucie i chęci pzonawania świata trochę innego niż w Polsce.

 5 dni trwalo znalezienie pierwszej pracy, tradycyjnie na początku - przez agencje w obsłudze Klienta. Zdziwilem się jak po pół roku znalazłem prace na stałym kontrakcie.
Po dwóch latach nawiazałem wspołpracę z Polonijnym portalem spolecznosciowym.
Było takie zainteresowanie rynkiem brytyjskim ze strona notowala 5mln wyswietlen m-cznie. Zajmowalem się sprzedażą i marketingiem wśród polskich i brytyjskich firm.

W końcu nadszedł kryzys i rynek reklamowy się skurczyl. Brak perspektyw rozwoju zmotywował mnie do otworzenia swojej pierwszej firmy, o której od zawsze marzyłem. 
Do dzisiejszego dnia prowadze firmę konsultingową Picklemedia.com, gdzie doradzam Klientom oraz dużym agencjom mediowym przy planowaniu strategii komunikacyjnych. Picklemedia to także wydawca portalu PBlink.co.uk, dwujęzycznej platformy B2B której celem jest kojarzenie biznesow zarówno pomiędzy Polską a Wlk Brytanią, glownie w sektorze SME.

Pana Historia toczy się już od blisko dekady, z punktu widzenia Polaka- biznesmana,  który kraj jest przyjaźniejszy dla przedsiębiorcy? Czy może Pan wymienić podstawowe różnice przemawiające na korzyść którejkolwiek ze stron?

Co trzeba powiedzieć jasno - nigdy nie prowadziłem biznesu w Polsce.
Moja wiedza na temat biznesu w Polsce pochodzi ze studiow oraz od partnerów biznesowych czy blisich znajomych, którzy prowadzą swoje firmy.
To co przemawia na korzyść to bardzo male ryzyko prowadzenia firmy na Wyspach.
Pamietam taką sytuację z czasu zakładania firmy w UK  - Pani, która doradzala mi w lokalnej Izbie Handlowej powiedziała mi zebym najpierw poszukal pierwszego Klienta, wymyslil nazwe firmy, a dopiero potem jak już będę na etapie wystawienia faktury - zarejestrowal firme jako samozatrudniony. Przyznam że byłem w szoku. 

Okazalo się ze w Uk, mamy 100 dni od momentu kiedy zaczniemy dzialac na rynku na rejestrację firmy. 100 dni!

Zaś sama rejestracja to wypelnienie bodjaże 6 pól online ( informacja do HMRC - brytyjski fiskus, - stwierdzająca iż  dana osoba zaczyna pracować na swój rachunek) .

Bez potwierdzen, bez pieczątek.
Druga korzyść prowadzenia firmy w UK to ogromna jak na warunki polskie kwota wolna od podatku, t.j. 10k GBP na rok (50 tys zl) i składka na ZUS (z tego co ,pamiętam niecale 3GBP na tydzień).

Kolejna sprawa to rozliczanie się z urzędami nie na podstawie wystawionych faktur - ale dokładnie kwot wpływających na kont.
Nie ma problemu np. z tym ze ktoś w danym m-cu nie oplacil faktury i trzeba walczyć z czarnymi myslami o opłacaniu VAT-u z własnych oszczedności - lub z pieniedzy któe trzeba będzie pożyczyć. 
Tak latwe i tanie prowadzenie firmy powoduje ze znika ryzyko a więc można podjąć wyzwanie.
Trzeba powiedzieć ze wiele osob tutaj tak szybko zamyka jak otwiera firmę z uwagi na brak barier. Całość, tak naprawdę można sprowadzic do czystej determinacji w prowadzeniu swojego biznsu, upadania- podnoszenia się i ciagłej nauki - az do skutku i dalej, sukcesu i moze nawet zatrudniania innych osób. Tak tworzy się silna gospodarka  - dając szanse i otwierając drogę. 

Pozwalanie na popełnianie bęłdu- jako proces nauki i doskonalenia na drodze do skucesu. 
Brzmi - bajecznie, zczególnie w odniesieniu do przedsiębiorców.
Pomówmy i róznicach z jeszcze innego punktu widzenia.
Często wspomina Pan o róznicy kulturowej – jako kluczowym elemencie w podejściu do prowadzenia biznesu w Polsce i UK.
Czy byby Pan w stanie ująć w swoistą definicję- na czym polega istota tej różnicy?

Cóż, jest takie pojecie w Polsce jak kolesiostwo.
Tu, w UK to termin nieznany, a z całą pewnością nie tak masowo popularny jak w Polsce.
Owszem w firmach wiele osob wspiera swoich ale na tym koniec!

Na poziomie kontaktow biznesowych jest pelna transparentność.
IDąć dalej, posłuże się przykładem - niedawno na seminarium biznesowym jeden z prelegentow powiedział ze brytyjski Klient potrzebuje opieki, regularnego kontaktowania się, przypominania o sobie.
W Polsce to byłoby traktwoane jako natręctwo. 

Kolejny kluczowy element to zaufanie.
Pierwszy poważny Klient którego obslugiwalem zlożył zamówienie na kampanie wartą ponad 10 tys GBP. Zacząłem szukać wzorów umow, aktów chroniących mnie przed stratą klienta.
... widząc to - klient napisał ze jemu wystarczy email potwierdzający co w tej cenie otrzymuje z ustaloną datą kiedy ma zapłacic.

Gdy dokładnie nad tym pomyślę, to jeśli miałbym całość zagadnienia, ujać w ramy definicji powiedział bym że: główna kulturowa rożnica miedzy prowadzniem biznesu na Wyspach a w Polsce polega na zaufaniu do drugiego człowieka oraz długoterminowej relacji.

Przejdźmy zatem do spraw najważniejszych dla firm. 
Młody przedsiębiorca, lub nowy przedsiębiorca – firma, na rynku w UK, nawet przy całej chęci pomocy ze strony aparatu urzędniczego  - stawia czoło nowym, ogromnym wyzwaniom.
Wyzwaniu nieznanego otoczenia, języka, jeżdżenia po lewej stronie – oraz tego największego - zdobywania nowych klientów.  Może Pan doradzić jak sie w tym otoczeniu najlepiej odnaleźć?

Myślę ze na początek- najlepiej przyjechać kilka razy do Wielkiej Brytanii i pobyć w społeczeństwie, poznac jak ono funkcjonuje.
Zobaczyc jak ludzie wydaja pieniądze, jak je zarabiają.
Polski model życia i brytyjski czy szerzej zachodnioeuropejski jest inny i inny powinien być sposób prowadzenia biznesu.
Mysle, ze największą barierą jest nadal jezyk.

Nie mam na myśli tego abysmy płynni prowadzili dyskus w staroangielskim języku Szekspira.
Chodzi o otwartość do innych.


W Polsce żadko się zdarza że oosba nieznajoma zagaduje inną na lotnisku w kolejce.
Tutaj bardzo często się to zdarza - podonie dzieje się na kanwie biznesowej. 
Podczas spotkan biznesowych trzeba umieć podejść do człowieka, użyć tzw small talk i dać szansę drugiej stronie przedstawienie i wypowiedź .
Wiele osób obawia się że nie zrozumie, czy że źle się wypowie.
A prawda jest inna - Brytyjczycy lubia sluchać historii innych osob, poza tym tutaj mamy multikultorowe spoleczeństwo.
Na ulicach Londynu akcent Londynski to tylko w BBC :) 

A więc dobrze, mamy otwartego na wyzwania Managera, rozwijającą się firmę. 
Euro i Funty płynące wartkim strumieniem na nasze konta, bajeczne perspektywy, nieograniczone możliwosci i brama na świat – wielki świat ! .... ale tylko dla tych najbadziej wytrwałych i najsilniejszych.
Będac w Polsce wiele słyszymy o Polakach- na obczyźnie, o micie Polaka za granicą w relacji do innych krajan, o „trudnym środowisku”.
Jednoczesnie – najczęściej ma to miejsce w stosunku od osób fizycznych, nie zaś firm.
Czy mógłby  Pan skomentować tą sytuację?

Zacznijmy od tego iż bardzo nie lubie wyrażenia Emigracja.
To kojarzy się z karą, wygnaniem, może nawet upokożeniem.
 A tutaj Polacy żyją z rodzinami, od pokoleń.
Druga sprawa – i należy to jasno i otwarcie powiedzieć: Polak decydujący się na wyjazd do Wielkiej Brytanii i majacy jakies ambicje i motywacje do działania ma dwie drogi:
1. Nauka, studia, generalnie podniesienie kwalifikacji w brytyjskim systemie edukacyjnym, aby znaleźć lepszą prace.
2. Posiadajacy umiejetnosci np. hydraulik, stolarz, który może oferować swoje usulugi jako samozatrudniony.

 Z doświadczenia i codziennej pracy wiem , że o tej drugiej kategorii osob mówi się żadko- a szkoda.
 To jest grupa osób szalenie zapracowanych, którzy nie maja czasu na czytanie bzdurnych artykulów na nieprawdziwe tematy o PL emigracji w UK. Maja cel, maja ambicję, maja pomysł na siebie i na swój biznes - przyszłość nalezy do nich.

Pierwsza grupa osob ma swoje stowarzyszenia w UK, są to stworarzyszenia profesjonalistów, jak Polish City Club czy Polish Proffesionals, stowarzyszena inzynierow czy studentow.
PBlink zagospodarwouje ta druga grupe osob tym samym tworząc idealna platformę dla innych PL firm, taki link biznesowy miedzy dwoma krajami.

Załóżmy więc że wszytko się układa po naszej myśli. 
Brytyjska firma, podwyższone dochody, sytuacja która wprost prowadzi nas do inwestowania- tak jako właściciel, w rozwój firmy, jak i jako inwestor zewnętrzny. Czy zna Pan przykłady Polskich firm, które radziły sobie tak dobrze że rozpoczęły emisję papierów wartosciowych – najpierw np: papierów dłużnych, czy dalej- udziałów w spółce?

Pblink.pl działan w obecnej chwili, najsilniej w sektorze SME, gdzie takiego swoistego „Polskiego Richarda Bransona” -  jeszcze nie wykształciliśmy.
Jednocześnie, ideą PBlink jest własnie stworzenie miejsca dla firm poszukujących możliwości rozwoju na Wyspach.
Niemniej jednak spośród firm jakie zapraszamy na nasze eventy jest wiele,  które mogą aspirować do miana inwestorów - lub łakomych kąsków inwestycyjnych.
Przykładowo, jeden z naszych gości podczas kongresu PL przedsiebiorcow, reprezentuje firmę prowadzona przez Polaka, która otrzymala nagrodę Krolowej (Queen Elizabeth Business Award).

Jest też – choćby pewna piekarnia ...  sprzedajaca do takich gigantow jak Asda, Tesco czy Sainsbury.
To sa firmy z obrotem kilkunastu milonów funtow, zatrudniające do 100 pracownikow i wchodzące w rożne relacje biznesowe, takie jak Join Ventures z innymi dużymi graczami na rynku.

Czy może jeden z naszych rodaków traifł już na rynek dodatkowy London Stock Exchange ze swoją firmą- tak jakby wszedł na Polski Newconnect?

Nie znam takie firmy osobiście, aczkolwiek warto tutaj przytoczyć przykłady osób polskiego pochodzenia które stworzyly takie marki jak Marks and Spencer.
Kolejny przykład to maly zakład z Polski który przygotowal kolyske dla Georgea, pierwszego dziecka Williama i Kate. 

Biorac pod uwagę ze w Wlk Bryt działa 22 tys spolek prowadzonych przez Polakow i 65 tys firm samozatrudnionych (na podstawie Spisu powszechnego 2011) , jest jedynie kwestią czasu gdy Polacy zaczną opanowywać rynki kapitałowe.

Zastanawiam się wogóle nad podejsciem do inwestowania w firmy brytyjskie- czy też polskie firmy w UK.
W firmie Polskiej, najważniejsza wydaje sie być struktura właścicielska/ zarządcza - potem sprzedaż, gdzieś „po kątach” rozsiane są marketing, PR, produkcja. 
Z firm w UK jakie obserwuję wnioskuję że struktura w nich, czy zależności hierarchiczne, mają małe lub nikłe znaczenie.
Ludzie zaczęli się przyzwyczajać do zarządzania macieżowego,  dynamicznego,  multitaskingu, i są skoncentrowani na celu – sprzedaży i zysku. Takie odnosze wrażenie –czy tak jest w istocie ?

Tak- wedle doświadczeń z prowadzenia firmy w UK, kolejność jest następująca:  najpierw Klient, następnie faktura a potem zakładamy firme.
Dla biznesu na wyspach nie ma znaczenia jakie miano przypinane jest do nazwiska : prezes,  wice prezes, manager.
Liczy sie klient i rezultat- tak w odniesieniu do klienta jak i do wyników naszej firmy.
Sprzedaż tworzy krwioobieg finansowy firmy, obsługa klienta tworzy relacje w ramach tych struktór. Elementy zbędne – są odrzucane lub poprostu trafiają do lamusa błednych podejść i modeli biznesowych.
Być może, właśnie stąd się bierze wspomniana slynna anglosaska obsluga Klienta, gdzie każdy jest świadomy ze placąc za kawe Klient placi moje wynagrodzenie.

Naturalnie, firmy posiadają  strukturę organizacyjną, zauważam jednak że badziej istotne jest delegowanie uprawnień i odpowiedzialności na pracowników a dalej, uczciwe rozliczanie z efektów- niż koncentracja na poziomach hierarchii i wysokości stołka ponad podłogą .

Panie Bartłomieju, jaka w Pana ocenie powinna być idealna, zdrowa, silna firma- bazując na unikalnych doświadczeniach jakie Pan posiada – pracując niejako na styku dwóch światów.
Do czego powinniśmy dążyć?

1. Postawić na długoterminowe relacje z Klientami i partnerami nawet za cene mniejszego zysku na początku

2. Klient nasz Pan – w Polsce nadal w wielu miejscach ta regula się nie sprawdza. A przecież wszystkim zależy na lojalności i powtarzalym biznesie. A Klienci lubia dobrą obslugę niezależnie od kultury

3. Podgladać trendy na zachodzie.
 Jak przyjechałem na Wyspy w 2006 roku, pamietam jak dziś- jak wszyscy się dziwili ze latem popijamy cydra rozumianego jako tanie wino gazowane.
W Polsce cydr w poprzednim roku - własnie cydr - był jednym z najlepiej rozwiajaccyh się trunkow. Uczmy się od innych wykształconych gospodarek i definiujmy nowe rynki zbytu

4. Partnerstwo a nie układ strukturalny w firmie. Pamietajmy ze nasi pracownicy maja znajomych, oni tez tworza opinie o naszej firmie. Jeśli układ miedzy pracownikami będzie uczciwy, to ta pozytywna energia przejdzie do Klientow

Na koniec chciałbym poprosić o radę – dla poskich przedsiębiorców, oraz dla poskich inwestorów myślacych o prowadzeniu i inwestowaniu w Biznesy w UK.
Rade praktyka – myśl, która może .. doda nieco skrzydeł
J
 

Brytyjczycy doceniają Polskich pracowników a tym samym jakość naszych usług.
Poprzez ogromny wpływ emigrantów mają mniej oporów przed poznawaniem Polakow oraz polskich produktów. Wlk Brytania jest dla Polski tuż po Niemczech drugim krajem eksportowym i otwiera droge do innych rynkow np. azjatyckich.
Mysląc o biznesie w Wlk Brytanii polecam aby wybrać się pare razy, poznac ludzi, rożne środowiska. Wszystkie pozostale aspekty zależne są od rodzaju działalności. 
Ważne jest jedno - Nie bojmy się podejmowac ryzyka!

Panie Bartłomieju, chciałbym Panu serdecznie podziękować za rozmowę i czas oraz za ciekawe informacje. Jestem pewien że ten wywiad będzie dla wielu osób inspiracją do działania.
Czytelników, zapraszam zaś na strony Pblink.co.uk, oraz do aktywnego komentowania.

Z poważaniem dla Szanowncyh


Michał Sankowski 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...