poniedziałek, 1 września 2014

Gruzja, Ukraina... abra-kadabra - Polska? Europa?

Szanowni,

Powiem szczerze - martwię się i to bardzo.
Dziś kolejna dawka adrenaliny napłynęła ze wschodu.
Za sankcje Rosja ma odpowiedzieć nie tyle kontr sankcjami co po prostu... wejściem do Kijowa.
W międzyczasie zawzięcie i systematycznie skupując złoto i przygotowując się do uniezależnienia od dolara i może wojny finansowej.
itd..
itp...

Toczy się gra - której wszyscy jesteśmy niemymi świadkami, na którą niewiele możemy poradzić.
Możni i wielcy tego świata graja w wojnę i przepychają się na planszy zatłoczonej Europy, prężnąc swoje muskuły o ... no własnie o co? Jaki to ma sens? 

W przeszłości wojny toczyły się o łupy - ale głównym łupem europy nie są bogactwa naturalne - bo jest ich dość mało jeśli porównać do zasobów Rosji.
Nie jest to tez ziemia - może kilka portów ma znaczenie patrząc z klucza nie zamarzania na zimę .. ale ziemi ci na wschodzie dostatek.
Nie chodzi tez o bogactwo wyrażone w pieniądzach, gdyż to stopnieje z dnia na dzień jako że pieniądz jakim się posługujemy nie ma wartości wewnętrznej - wartości "produkcyjnej" i nie jest gwarantowany złotem.

Największym bogactwem zachodu jest coś czego wschód nie rozumie - LUDZIE!
Wykształceni, myślący, kreatywni, rozwojowi, tworzący i zmieniający świat wokół siebie.
Ta definicja stoi na wskroś w przeciwieństwie do definicji człowieka wschodu - bliższej mięsu armatniemu, którego życie nie jest w żadnej mierze warte poszanowania, zaś przetrwanie ma sens li jedynie jeśli służy sprawie rozwoju kraju- drogami przez kraj ten wytyczonymi.
Takie własnie odnoszę wrażenie.

Cały paradoks agresji wywieranej przez ludzi którzy nie maja nic oprócz idei - na ludzi którzy tworzą idee polega na tym że ci drudzy aby przetrwać będą musieli zamienić się w tych pierwszych - a ewolucja rozpocznie się od początku, zaś historia zatoczy kolejne koło.

Jak w takiej sytuacji może zachować się racjonalny inwestor? 

Jeśli podchodzilibyśmy do kwestii z punktu widzenia podaży i popytu - warto inwestować w firmy produkujące środki wojskowe, paliwa, materiały, zajmujące się transportem.
Warto inwestować w takie firmy notowane na giełdach możliwie najbardziej oddalonych od zarzewia konfliktu, w walutach mających swoje oparcie w złocie - wiec wartość wewnętrzną obok tej definiowanej kursami walut.
Warto również pomyśleć o .. żywności - inwestycji w działkę, ogródek, tak by w razie hiperinflacji - nie zostać przygniecionym przez jej wielkość.

Warto również pomyśleć o .. nie inwestowaniu w nic, o zdeponowaniu wartości w czymś mobilnym, łatwo przenaszalnym , dostępnym wszędzie, wymienialnym wszędzie..  może złoto?

O właśnie ... i co z tym złotem ?

A co jeśli ...
Faktycznie czeka nas wojna walutowa która ma za zadanie wzrosty cen samego czystego złota- w akcjach i złota fizycznego. Podejdźmy do sprawy logicznie.

Państwa posiadające największe rezerwy złota - zyskują na wartości tych depozytów i bronią ich jak oka w głowie starając się akumulować kolejne tony.
Jako że większość walut na świecie nie jest oparta o standard złota i jest świstkami papieru bazującymi na wierze w nie - kursy walutowe osiągają niespotykaną dotychczas amplitudę zmian zaś spekulacja szaleje i kosi żniwa jakich dotąd nigdy nie doświadczała.
Rodzą się nowe gigantyczne fortuny - upadają z trzaskiem koron o marmur - te stare i niedostosowane do czasów.

Wojna walutowa, co historycznie udowodnione, jest wybitnie wyniszczająca dla danego Państwa, a w skali globalnej - całościowo i nie ma od niej ucieczki.
Aby możliwe było jej długotrwałe prowadzenie jedna waluta musi okazać się silniejsza od drugiej - posiadać większą skumulowaną wartość po swojej stronie oraz być uznawanym globalnym środkiem płatniczym.
Wartością w takim wymiarze może być powrót do gwarancji złota popierających daną walutę.
Czy tak dojdzie - czy powrócimy do ekonomi realnej wartości a nie mrzonek na papierze sygnowanych banderolą narodowych banków? 

... oczywiście jest prostszy sposób na dominację danej waluty- wybicie osób posługujących się walutą konkurencyjną... oby jednak do tego nie doszło.

... a tymczasem?

W czasach kryzysów i wojen to co ma największe znaczenie to przetrwanie.
Przetrwanie fizyczne i przetrwanie kapitału.
Ochrona życia i ochrona kapitału ( w tej kolejności !!!)
Najpierw "Nie trać życia" - potem "Nie trać pieniędzy"

Emigracja? Spieniężanie majątku? Rezygnacja z inwestycji? Zamkniecie firm i działalności gosp. ?
... a jak myślicie - skąd pierwsze oznaki spowolnienia dynamiki PKB Polski wyrażone w ostatnich prognozach ekonomistów i OECD?
Sam pamiętam szacunki i prognozy z początku tego roku - 3,4%.. 3,6% może nawet 4% ...
a dziś 3,3%... 3,2% ... 3% ?

Może straszę, może nie wszystko rozumiem, może nie wszystko widzę i dostrzegam - przyznaję.
Może czas pokaże iż przesadzam z krzykiem UWAGA...
Może... OBY!!!

Z poważaniem dla Szanownych

Michał Sankowski


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...